Już miałam wchodzić do szpitala, gdy okazało się, że drzwi są zamknięte. Cholera. Rozejrzałam się. Było ciemno, w niektórych salach świeciło się światło. Nie pamiętałam dokładnie, w której sali była Kiara. Kurcze, szkoda, że nie mam magicznych mocy i nie mogę podlecieć do okien.. Ha! Jestem genialna! Podlatywałam po kolei do każdego z okien.
- Jeju jaki ten szpital ogromnyyyy - westchnęłam po długim czasie latania i zaglądania do okien - Muszę odpocząć..
Usiadłam na ławce, by odetchnąć. Coraz ciemniej się robiło, a ja wciąż nie miałam tego cholernego telefonu! Nawet nie wiem, która godzina. A co jeśli Kiara przeczytała moje wiadomości z Mattem? Chociaż my nic takiego nie pisaliśmy znowuż złego. Czy ja mam na telefonie coś złego? Hm.. zdjęć nie mam, nagrań też nie mam.. NOTATKI! Tak! W notatkach miałam wszystkie moje myśli.
Od razu wbiłam się w powietrze, by szukać tej Cullenowej. Teraz zaczęłam Jej szukać od najwyższego piętra. Po 10, może 20 minutach Ją znalazłam. Rozmawiała z kimś przez telefon. Zapukałam lekko w okno. Nie usłyszała. Zapukałam trochę mocniej. Znowu zero reakcji.
- Mamo mamo patrz! - usłyszałam głos dziecka. Spojrzałam w dół. Jakieś dziecko na wózku inwalidzkim wracało z mamusią do szpitala z wieczornego spaceru. Spanikowałam i wybiłam szybę (uderzając głową o podłogę).
- Ał.. - szepnęłam, chwytając się za głowę.
- Zadzwonię, później muszę iść do toalety - usłyszałam głos mojej znajomej - Bardzo boli?
Z trudem wstałam. Rozejrzałam się po pokoju.
- Trochę.. - spojrzałam na rozbitą szybę - O nie..
- Nie przejmuj się, coś się wymyśli.. - powiedziała.
- Czekaj.. Szyba.. Szkło.. - myślałam nad tym czy jestem w stanie naprawić tą szybę. Jak dobrze, że Kiara ma sama salę. Uklękłam nad tymi kawałeczkami, po czym sięgnęłam po największy.
- Odsuń się - wymamrotałam. Skupiłam się, wyciągając rękę przed siebie. Ciepło.. Gorąco.. Piekło.. Moja dłoń była w płomieniach. Zaczęłam sklejać szkła w całość.
- Łaa.. - usłyszałam za sobą. Gdy skleiłam wszystkie części, dostawiłam do okna. Nie było za równo, ale musiało wystarczać.
- Nie wiedziałam, że tak się da.. - szepnęłam po skończonej robocie.
- Ja też, więc nie martw się - uśmiechnęła się.
- Dobrze.. Ja przyszłam po swój telefon - powiedziałam rozglądając się za nim. Dziewczyna wyciągnęła rękę z moim telefonem.
- Proszę
- Nie czytałaś nic prawda? - spytałam z nadzieją.
- Posłuchaj.. Myślę, że profesor Matt, nie jest idealnym.. mężczyzną dla Ciebie. - czyli przeczytała. Cudownie!
- To tylko moja sprawa - odpowiedziałam piorunując Ją wzrokiem. Wyrwałam Jej mój telefon i schowałam go do kieszeni.
- Wiem i przepraszam, że się wtrącam. Ale martwię się o Ciebie.. Profesor Matt jest od Ciebie starszy i to o wiele.. A jest wieele chłopaków dla Ciebie i..
- To moja sprawa, a nie Twoja! Nie wtrącaj się! Kto Ci kazał to czytać? Nikt! Więc nie miałaś takiego prawa! - wykrzyczałam Jej to prosto w twarz. Chyba trochę przegięłam, bo widziałam w Jej oczach łzy. Ale jaki prawem mi grzebała w telefonie?
Jej wzrok powędrował na moje dłonie. Powędrowałam za Nimi. Ogień.
- Cześć - otworzyłam okno i w pośpiechu wyfrunęłam od Kiary. Zaczęłam lecieć przed siebie. Nie patrząc już na dół, tylko przed siebie. Co jakiś czas sprawdzałam czy mam przy sobie telefon. Oczywiście ogień zdmuchnęłam, wylatując z okna. Po kilku minutach wylądowałam pod internatem. O dziwo, było jeszcze otwarte.. Rozejrzałam się, wszędzie ciemno. Może coś się stało? Podeszłam do pokoju nauczycielskiego, by sprawdzić czy tam ktoś jest.
- No to jak tam z Nią? - usłyszałam kobiecy głos od tamtych drzwi - .. Aha.. Mhm... Czyli mamy Ją?
O co chodzi? Jaką Ją? Spojrzałam do dziurki od klucza. Pani dyrektor, rozmawiała chyba przez telefon. Nie widziałam dokładniej. Zresztą co mnie to obchodzi? Pewnie chodzi o jakąś uczennice.
- Cholera! Dobra, ja idę spać.. Jak będziesz coś wiedział z Nią to mów - chyba się rozłączyła i zmierzyła w moją stronę. O nie! Gdzie ja się schowam?! Jezus myśl.. Ustawiłam się za drzwiami. W końcu one się same zamykają, więc nie będzie musiała ich zamykać. Wyszła z pokoju, po czym odwróciła się. Dalsza akcja mnie jeszcze bardziej zszokowała. Zaczęła sobie nucić coś pod nosem i patrząc się na mnie, po prostu poszła dalej! Co jest? Może rzeczywiście mnie nie zauważyła.. Hm nie wiem co mam o tym myśleć. Przecież mnie widziała, patrzyła się w moje oczy! A potem po prostu sobie poszła! Spodziewałam się jakiejś kary czy coś.. A tu.. Jestem w szoku.. Może rzeczywiście mnie nie widziała. Hm.. Dobra, jutro o tym pogadam z Mattem, a teraz idę spać.
*Pozdrawiamy mocno mocno :) i zapraszamy na naszego aska ;)*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz