- Co Ty taka cicha?- spytał Harry kiedy jechaliśmy do szkoły. Tydzień temu wyszłam ze szpitala. Nie spodziewałam się ze Moon tak się zachowa. Ale mimo to chce się z nią pogodzić. Fakt. Nie powinnam grzebać jej w telefonie.
- A nie mówiłem - powiedziało moje sumienie którego miałam już dość.
- Nie mam ochoty zostaw mnie - pomyślałam zamykając oczy.
Po 3 minutach byliśmy już pod drzwiami szkoły. Harry miał już mi otworzyć szarmancko drzwi
- O cholera chyba nie zamknąłem samochodu. - powiedział mimowolnie łapiąc się za kieszeń spodni.
- Łamaga - pokręciłam głową i weszłam sama do szkoły. Co ja mam pierwsze? Polski.... Dobra mogę to olać. Muszę znaleźć Moon i z nią porozmawiać... Ciekawe czy poszła w końcu do tego całego Matta. Ciekawe gdzie ona jest...
- Kiara Ty żyjesz! Boże nie strasz! - Jakiś chłopak dosłownie rzucił się na mnie, przytulając mnie. Zakręciło mi się w głowię jak to po wstrząsie mózgu, ale kiedy się ode mnie odczepił i dał mi oddychać zobaczyłam że to ten blondyn z mojej klasy. Gedeon? Chyba tak
- Jak się czujesz? Wszystko w porządku? Co się właściwie stało? - Byłam zaskoczona tym ponieważ nie wiedziałam że kogoś mogę interesować.
- Kiara Jezus Maria co Ty odwalasz?! - to była Perri. Jak zawsze szalona ze swoimi pięknymi włosami które tak kochałam <3. Pewnie Zayn jej już wszystko wypaplał...
- Harry we wtorek przyszedł do szkoły nie przytomny. Załamany. I oznajmia Nam, że Kiara jest w szpitalu. Co Ty sobie wyobrażasz dziewczyno?! Tam mnie straszyć? Czy ty chcesz żebym na zawał zeszła szybciej niż to konieczne?! - cała Perrie... Energiczna zwariowana dziewczynka Zayna. Ale nie. Nie zapominaj po co tu przyszłaś.
- Przepraszam Perrie. - odrzekłam z uśmiechem - Obiecuje, że następnym razem jak będę umierać od razu przyjdę do szkoły pouczyć się polskiego.
- KIARA TO TY ŻYJESZ?! - emmm... Nie za bardzo kojarzę tego gościa. Dlaczego On mnie zna a ja jego nie? To się zaczyna pomału robić straszne.
- Spadaj Letso ona jest moja! - krzyknęła Perrie przytulając mnie mnie mocno od siebie.
-Nie ona jest moja. - powiedział stanowczo lecz z kochanym uśmiechem Harry. Odciągając mnie od dziewczyny i obejmując ramieniem. Perrie Tylko pokazała mu język niczym pięciolatka i poszła sobie gdzieś. Gideon i ten drugi patrzyli na Harrego z pode łba.- Sorry panowie ale nie oddam wam Jej odrzekł z uśmiechem po czym poszliśmy na dół do szatni.
- Co Ty mnie z nimi zdradzasz? - spytał uroczo Harry.
- To Oni się na mnie rzucili ja nawet nie wiedziałam co się dzieje! - odrzekłam patrząc na niego z uśmiechem.
- Dobra dobra. To samo powiem jak będę chciał się spotkać z Arianą
- Nienawidzę Cie.
Poszliśmy do szatni i już z daleka słychać było histeryczny śmiech Nialla.
- Boje się tam iść... - Odrzekłam z uśmiechem.
- Ja też.
Pokręciłam z nie dowierzaniem głową.
Weszliśmy do części szatni gdzie zazwyczaj przewidywała nasza elita.
Louis pochylał się nad Eleanor trzymając ją w swoich ramionach. Oboje namiętnie się całowali, a Niall z nie wyjaśnionych przyczyn wił się na ziemi. Popatrzyłam na nich jak na wariatów ( którymi byli). Louis spojrzał na mnie.
-Kiara Ty żyjesz!!!-odrzekł Louis puszczając Eleanor która spadła z hukiem na podłogę.
-Ała! - Krzyknęła z oburzeniem.
- O Matko. -odrzekł Loui pomagając wstać Eleanor. Louis jesteś głupkiem.
- A idź ode mnie! - powiedziała El z uśmiechem. - Ja mogłam zginąć!
- Phi jedna mniej! - Parsknął Niall. El spojrzała na niego jakby przed chwilą wymordował jej pół rodziny.
- Ej dobra wyluzujcie! - odrzekł Zayn - Kiara jeszcze nie jest w najlepszej formie zachowujcie się jak ludzie a nie jak... - zmierzył ich wzrokiem - Jak wy.
- No dzięki! - krzyknął Louis.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilkę w szatni, kiedy przypomniałam sobie że muszę znaleźć Moon.
- Chłopaki zaraz wracam - zanim zdążyli cokolwiek skomentować wyszłam z szatni. Gdzie może być Moon? Wiem! Spytam profesora Matta! No okej ale gdzie jest teraz On? Ehhh. Popatrzyłam na rozkład dyżurów. Matt miał teraz dyżur na 5 piętrze. Ohhhh to na samej górze!!! No trudno. Nauka wymaga poświęceń. Wyszłam na 5 piętro mijając po drodze sporo ludzi jak na tak wczesną porę.Na ławce przy oknie siedział Matt i studiował coś, zapewne książkę o historii muzyki. Podeszłam do niego.
- Yyy dzień dobry - zaczęłam nie pewnie - Czy wie Pan może gdzie znajdę Moon White?
- A coś się stało? - spytał ze świdrującym wzrokiem. Miałam wrażenie że najchętniej rzuciłby we mnie krzesłem. Bądź teraz rzuca na mnie jakąś klątwę!
- No chciałam jej po prostu podziękować za to że mnie odwiedziła w szpitalu.
- Myślę że ... - urwał w połowie zdanie wyraźnie nad czymś myśląc - Jest w sali muzycznej.
- Dziękuje. -odrzekłam krótko po czym rzuciłam się biegiem na drugie piętro do sali muzycznej. Co to było? Wole o tym nie myśleć. Bez pukania wbiegłam do sali i zobaczyłam Moon która.... Czarowała kota! Dobra Kiara, uspokój się. Dobrze o tym wiedziałaś, więc teraz nie rób scen.
- Co Ty tu robisz? - spytała wyraźnie zmieszana, odrywając się od swojego poprzedniego zajęcia, zwracając się ku mi.
- Musimy porozmawiać - podeszłam do niej powoli. - Proszę Cię. Nie chcę się z Tobą kłócić. Przepraszam masz racje. Nie powinnam się wtrącać w Twoje sprawy osobiste ale zależy mi na Tobie i na Naszej przyjaźni.
Stanęła jak wryta z szeroko otwartymi oczami. Miałam wrażenie że chciała się odgryźć i powiedzieć coś ostrego ale nagle zobaczyłam że przygryza dolna wargę a w jej oczach pojawiły się łzy. Nagle stało się coś czego się nie spodziewałam. Moon zalała się łzami i rzuciła mi się na szyje.
- Kiara Ja Cię tak strasznie przepraszam! - odrzekła przez łzy - Od tak bardzo dawna nikomu na mnie nie zależało a Matt jako jedyny się mną przejął.. i .. i ja go kocham... Ale nigdy nie rozmawiałam tak normalnie z żadną dziewczyną. Ty jesteś drugą osobą której na mnie zależy.
Zamurowało mnie. Czyli tak naprawdę pod tą skorupa niezniszczalnej dziewczyny była mała roztrzęsiona dziewczynka szukająca miłości i zrozumienia.
- Dobrze Moon już spokojnie. Usiądź porozmawiamy.
Powiedziała mi wszystko. Powiedziała mi o swoim życiu. O tym jak się zaczęły Jej przygody z żywiołami. O Macie. O tym że nie znała rodziców. O tym jak prześladowali ją w podstawówce i gimnazjum. A zaczęłam pomału rozumieć dlaczego podchodziła do wszystkich z tak wielkim dystansem. I dlaczego tak ślepo zaufała Mattowi. Pewnie dlatego poszła na psychologie żeby pomóc sobie.
- Tak dawno nikomu na mnie nie zależało a ja zrozumiałam że Ty się naprawdę o mnie martwisz tak samo jak Matt i pomyślałam że po prostu na to nie zasługuje. - Spuściła wzrok w podłogę. - Żeby aż dwóm osobom na mnie zależało.
- Oh Moon... - nie wiedziałam co powiedzieć więc ją tylko przytuliłam. Rozmawiałyśmy jeszcze długo. Aż nagle zadzwonił dzwonek.
- O nie! Harry mnie zje! - Zayn już pewnie do niego napisał że mnie nie ma. Spojrzałam na telefon. 12 sms-ów i 7 nieodebranych połączeń.. Pięknie... - Ale żeby ten dzień był jeszcze piękniejszy w drzwiach stanął nie kto inny tylko profesor Matt. No to wtopa.
Był wyraźnie zaskoczony. Patrzył raz na mnie raz na Moon a My obie nie miałyśmy pojęcia co robić.
- Co się tutaj dzieje? - spytał z głosem surowego rektora prestiżowej uczelni, który przyłapał swoich uczniów na jaraniu fajek.
-No... - westchnęłam. Spojrzałam na Moon, która patrzyła na Niego z szerokim uśmiechem. Muszę Ją nauczyć jak ma się NORMALNIE uśmiechać, bo ten uśmiech jest przerażający.
- Dlaczego nie jesteście na lekcji? Wiecie co to jest obowiązek szkolny?
Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Obydwie proszę na lekcje.- Bez słowa zabrałyśmy swoje rzeczy i poszłyśmy w stronę drzwi. Wyjęłam telefon , ale za nim zdążyłam go odblokować usłyszałam głos Harrego.
- Kiara do jasnej cholery czy Ty mi możesz wytłumaczyć gdzie byłaś?!
- U higienistki źle się poczułam - odrzekłam kłamiąc na poczekaniu.
- Co się dzieje? - spytał momentalnie łagodniejąc.
- Nic tylko trochę mnie głowa bolała i chciałam coś przeciwbólowego wziąć - westchnęłam.
- No to nie mogłaś telefonu odebrać? Z 15 razy dzwoniłem!
- Dwanaście. - poprawiłam go.- Dobra nie filozofuj już tylko idź na lekcje.
* Po raz kolejny chciałam przeprosić za błędy Hermesa (jest dyslektyczką). Starałam się poprawić wszystko, lecz mogło się zdarzyć, że coś ominęłam. Za co bardzo przepraszam. Wiem jak błędy rażą w oczy :/*
~ Łikki
Niesamowity blog!
OdpowiedzUsuńPołknęłam go w całości!
No i możemy przybić pionę. Tez jestem dyslektyczką! :D
A TERAZ NAJWAŻNIEJSZE...
*fanfary*
Oto nominacja do LBA!!!!!!!!!!!!!!!!
*oklaski*
:D
Szczegóły tutaj:
http://jackmerizpunkaczkawkaszczerbaalexiala.blogspot.com/