Co sądzisz o tym blogu?

czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 9 (Moon White)

Szłam szkolnym korytarzem do sali muzycznej. Już byłam po lekcjach, Kiara ma chyba jeszcze dwie lekcje, nie jestem pewna. Zapukałam 4 razy do sali Matta.
- Wchodź - usłyszałam Jego poważny głos. Zrobiłam co kazał.
- Musimy porozmawia.. - przerwałam, bo Matt rozmawiał z dyrektorką Yowitą - To może ja.. em..
- Moon White, tak? - spytała z miłym uśmiechem kobieta.
- T-tak.. - odpowiedziałam nieśmiało, nie wiedząc co mam zrobić.
- Miło mi Cię poznać - podeszła do mnie i podała mi rękę. Uścisnęłyśmy dłonie, po czym kobieta pożegnała się i wyszła. Spojrzałam na Matta. Był załamany. Usiadł na swoim krześle obrotowym, po czym położył głowę na swoim biurku.
- Coś się stało? - spytałam, podchodząc do mężczyzny. Przez chwilę nie odpowiadał.
- Wiesz, może ja przyjdę późnie.. - odwróciłam się, gdy On wstał i chwycił mnie za dłoń. Popatrzyłam w Jego oczy. Trudno jest z nich coś wyczytać.
- O czym chciałaś porozmawiać? - uśmiechnął się naturalnie.
- Znaczy.. Ostatnio.. Em.. Wróciłam do szkoły bardzo bardzo późno i usłyszałam kawałek rozmowy telefonicznej pani Dyrektor w pokoju nauczycielskim. Gdy chciała wyjść z pokoju, ja nie miałam się gdzie ukryć, więc schowałam się za drzwiami.. ale Ona się odwróciła, popatrzyła mi się w oczy
- Mhm.. - podniósł jedną brew do góry.
- I poszła sobie.. Potraktowała mnie jak.. powietrze - westchnęłam.
- Mhm.. To dobrze - uśmiechnął się.
- No chyba jednak nie dobrze..
- A mi się wydaję, że to dobrze, że odblokowałaś Technikę Ukryć..
- Ja? Technika Ukryć? To nie ma sensu! - usiadłam na krześle.
- Ma sens, jesteś przecież Magiem Żywiołów, tak? A Technika Ukryć jest jedną z podspecjalizacji Powietrza. Gratuluję Moon.
- Ale ja tego nie potrzebuję! Mam już jedną podspecjalizację i to mi starczy..
- Mylisz się dziecko, dwie podspecjalizacje Ci starczą.. Pomyśl, jeśli ktoś Cię napadnie to możesz zniknąć i atakować z ukrycia - uśmiechnął się nonszalancko. Może Matt ma rację.. Hm..
- Nie umiem tego kontrolować.. - szepnęłam po chwili ciszy.
- Nauczysz się, spokojnie - objął mnie ramieniem - Idziemy do mnie?
- Nie wiem.. Muszę pogadać z Kiarą, w ogóle to umówiłyśmy się na zakupy! Takie.. Jak chodzą razem przyjaciółki.. Rozumiesz? Strasznie się cieszę!
- Kiara Cullen hm? - westchnął, wstając.
- No tak.. Ona zna moje sekrety, myślę, że mogę Jej zaufać
- Ona zna Twoje sekrety.. A Ty znasz Jej sekrety? - zatkało mnie. Matt miał rację, ja nic o Niej nie wiem i już myślę o wielkiej przyjaźni. Ależ ja jestem głupia.
- Ja tam nie wiem czy można Jej ufać.. Moon po prostu uważaj dobrze?
- Mhm.. Ja już pójdę, pa Matt - pożegnałam się i wyszłam z liceum. Miałam ochotę na krótką przechadzkę. Nie daleko internatu był dość duży park, w którym lubiłam przebywać. Usiadłam pod średnim (jeśli chodzi o wysokość) dębem. Popatrzyłam w górę. A co jeśli Matt ma rację? Co jeśli nie mogę ufać Kiarze?
- Oh! Tyle pytań! - chwyciłam się za głowę.
- W porządku..? O White, to Ty - usłyszałam nieznany mi głos. Podniosłam głowę do góry. Był to wysoki blondyn. Chwila, ja Go znam! On chodzi ze mną do klasy.. Jak Mu na imię? Hm..
- Co Ty tu robisz? - spytał oschłym głosem.
- Siedzę - odpowiedziałam nieśmiało (i chyba trochę niegrzecznie). Usiadł koło mnie.
- Oj, White.. - czemu On mówi do mnie po nazwisku? Jest bardzo niekulturalny. W ogóle po co On tu usiadł?
- Jakich pytań? - spytał po długiej ciszy.
- Pytań? A! Pytań.. Em.. Nieważne.. - odwróciłam głowę w przeciwną stronę od Niego.
- Ja mam pytanie do Ciebie.. - zaciekawił mnie - Ty bujasz się w Profesorze Macie?
- NIE BUJAM SIĘ W NIM! - totalnie się zaczerwieniłam. Nie chcę być znana z tego, że podkochuje się w nauczycielu. Chociaż lepsze to niż, rozwalenie sali sportowej poprzez moce nie z tego świata.
- Spoko. - odpowiedział oschle - Dobra ja spadam, White. Narka - wstał i pobiegł w stronę liceum. Co to było? Dziwny chłopak. Nie wiedziałam, że mam takiego dziwaka w klasie. Sam do mnie podszedł, zaczął rozmowę (którą chyba nie można nazwać rozmową). Kurde.. Sama jestem dziwna i ta inna. Wstałam, po czym wróciłam do szkoły. Przy wejściu usłyszałam dzwonek. Szłam korytarzem pełnym ludzi.
- Moon! Moon! - odwróciłam się.
- O Kiara.. Cześć..
- Miałam do Ciebie dzwonić!
- Po co? Coś się stało? - spytałam, na co Ona się uśmiechnęła.
- Odwołali Nam ostatnią lekcję i możemy iść na zakupy! Jeeej! - zaśmiała się. Podrapałam się po głowie.
- Więc idziemy? - spytała. Przytaknęłam, uśmiechając się.

*rozdział króciutki.. i dobrze xD oki przypominamy o propozycjach muzycznych na naszego bloga to papa <3
~ Łikki*

środa, 25 lutego 2015

LUDZIE SPRAWA JEST!

Hej tu Łikki :D 
Ja i Hermes mamy do Was pytanie. Mianowicie.. Jakie piosenki chcecie mieć na naszym blogu? Dajcie propozycje w komentach. Dzięki <3 
I mam jeszcze jedną sprawę. Jak na tę obecną chwilę, nie będziemy brały udziału w Liebster Award :(
Dlaczego?
Dlatego:
1. Jak na razie nie mam zielonego pojęcia kogo zgłosić (czy jakoś tak whatever). Nie mówię, że nie czytamy blogów (bo czytamy).
2. Nie wiemy na czym to polega xDD
3. Jak na razie mówimy na Liebster Award "NIE"

Chciałyśmy podziękować, za dwa pierwsze komenty na blogu. Bardzo Wam dziewczyny dziękujemy! <3 <3 <3 (oczywiście też przeczytamy Wasze, Łikki już jeden przeczytała o Lyoko i o Wilczkach i jest zachwycona). 

Co tu jeszcze dodać? Hm.. Dodawajcie tytuły fajnych piosenek jakie widzicie na tym blogu! Plz ratujcie T.T 

To chyba tyle x'D 
To pa pa <3 
Pozdrawiamy i rozdajemy przytulasy *tuli tuli*
~ Łikki

wtorek, 17 lutego 2015

ROZDZIAŁ 8 OCZMI KIARRY cULLEN

- Co Ty taka cicha?- spytał Harry kiedy jechaliśmy do szkoły. Tydzień temu wyszłam ze szpitala. Nie spodziewałam się ze Moon tak się zachowa. Ale mimo to chce się z nią pogodzić. Fakt. Nie powinnam grzebać jej w telefonie.
- A nie mówiłem - powiedziało moje sumienie którego miałam już dość.
- Nie mam ochoty zostaw mnie - pomyślałam zamykając oczy.
     Po 3 minutach byliśmy już pod drzwiami szkoły. Harry miał już mi otworzyć szarmancko drzwi
- O cholera chyba nie zamknąłem samochodu. - powiedział mimowolnie łapiąc się za kieszeń spodni.
- Łamaga - pokręciłam głową i weszłam sama do szkoły. Co ja mam pierwsze? Polski.... Dobra mogę to olać. Muszę znaleźć Moon i z nią porozmawiać... Ciekawe czy poszła w końcu do tego całego Matta. Ciekawe gdzie ona jest...
- Kiara Ty żyjesz! Boże nie strasz! - Jakiś chłopak dosłownie rzucił się na mnie, przytulając mnie. Zakręciło mi się w głowię jak to po wstrząsie mózgu, ale kiedy się ode mnie odczepił i dał mi oddychać zobaczyłam że to ten blondyn z mojej klasy. Gedeon? Chyba tak
- Jak się czujesz? Wszystko w porządku? Co się właściwie stało? - Byłam zaskoczona tym ponieważ nie wiedziałam że kogoś mogę interesować.
- Kiara Jezus Maria co Ty odwalasz?! - to była Perri. Jak zawsze szalona ze swoimi pięknymi włosami które tak kochałam <3. Pewnie Zayn jej już wszystko wypaplał...
- Harry we wtorek przyszedł do szkoły nie przytomny. Załamany. I oznajmia Nam, że Kiara jest w szpitalu. Co Ty sobie wyobrażasz dziewczyno?! Tam mnie straszyć? Czy ty chcesz żebym na zawał zeszła szybciej niż to konieczne?! - cała Perrie... Energiczna zwariowana dziewczynka Zayna. Ale nie. Nie zapominaj po co tu przyszłaś.
- Przepraszam Perrie. - odrzekłam z uśmiechem - Obiecuje, że następnym razem jak będę umierać od razu przyjdę do szkoły pouczyć się polskiego.
- KIARA TO TY ŻYJESZ?! - emmm... Nie za bardzo  kojarzę tego gościa. Dlaczego On mnie zna a ja jego nie? To się zaczyna pomału robić straszne.
- Spadaj Letso ona jest moja! - krzyknęła Perrie przytulając mnie mnie mocno od siebie.
-Nie ona jest moja. - powiedział stanowczo lecz z kochanym uśmiechem Harry. Odciągając mnie od dziewczyny i obejmując ramieniem. Perrie Tylko pokazała mu język niczym pięciolatka i poszła sobie gdzieś. Gideon i ten drugi patrzyli na Harrego z pode łba.- Sorry panowie ale nie oddam wam Jej odrzekł z uśmiechem po czym poszliśmy na dół do szatni.
- Co Ty mnie z nimi zdradzasz? -  spytał uroczo Harry.
- To Oni się na mnie rzucili ja nawet nie wiedziałam co się dzieje! - odrzekłam patrząc na niego z uśmiechem.
- Dobra dobra. To samo powiem jak będę chciał się spotkać z Arianą
- Nienawidzę Cie.
Poszliśmy do szatni i już z daleka słychać było histeryczny śmiech Nialla.
- Boje się tam iść... - Odrzekłam z uśmiechem.
- Ja też.
Pokręciłam z nie dowierzaniem głową.
Weszliśmy do części szatni gdzie zazwyczaj przewidywała nasza elita.
Louis pochylał się nad Eleanor trzymając ją w swoich ramionach. Oboje namiętnie się całowali, a Niall z nie wyjaśnionych przyczyn wił się na ziemi. Popatrzyłam na nich jak na wariatów ( którymi byli). Louis spojrzał na mnie.
-Kiara Ty żyjesz!!!-odrzekł Louis puszczając Eleanor która spadła z hukiem na podłogę.
-Ała! - Krzyknęła z oburzeniem.
- O Matko. -odrzekł Loui pomagając wstać Eleanor. Louis jesteś głupkiem.
- A idź ode mnie! - powiedziała El z uśmiechem. - Ja mogłam zginąć!
- Phi jedna mniej! - Parsknął Niall. El spojrzała na niego jakby przed chwilą wymordował jej pół rodziny.
- Ej dobra wyluzujcie! - odrzekł Zayn - Kiara jeszcze nie jest w najlepszej formie zachowujcie się  jak ludzie a nie jak... - zmierzył ich wzrokiem - Jak wy.
- No dzięki! - krzyknął Louis.
     Posiedzieliśmy jeszcze chwilkę w szatni, kiedy przypomniałam sobie że muszę znaleźć Moon.
- Chłopaki zaraz wracam - zanim zdążyli cokolwiek skomentować wyszłam z szatni. Gdzie może być Moon? Wiem! Spytam profesora Matta! No okej ale gdzie jest teraz On? Ehhh. Popatrzyłam na rozkład dyżurów. Matt miał teraz dyżur na 5 piętrze. Ohhhh to na samej górze!!! No trudno. Nauka wymaga poświęceń. Wyszłam na 5 piętro mijając po drodze sporo ludzi jak na tak wczesną porę.Na ławce przy oknie siedział Matt i studiował coś, zapewne książkę o historii muzyki. Podeszłam do niego.
- Yyy dzień dobry - zaczęłam nie pewnie - Czy wie Pan może gdzie znajdę Moon White?
- A coś się stało? - spytał ze świdrującym wzrokiem. Miałam wrażenie że najchętniej rzuciłby we mnie krzesłem. Bądź teraz rzuca na mnie jakąś klątwę!
- No chciałam jej po prostu podziękować za to że mnie odwiedziła w szpitalu.
- Myślę że ... - urwał w połowie zdanie wyraźnie nad czymś myśląc - Jest w sali muzycznej.
- Dziękuje. -odrzekłam krótko po czym rzuciłam się biegiem na drugie piętro do sali muzycznej. Co to było? Wole o tym nie myśleć. Bez pukania wbiegłam do sali i zobaczyłam Moon która.... Czarowała kota! Dobra Kiara, uspokój się. Dobrze o tym wiedziałaś, więc teraz nie rób scen.
- Co Ty tu robisz? - spytała wyraźnie zmieszana, odrywając się od swojego poprzedniego zajęcia, zwracając się ku mi.
- Musimy porozmawiać - podeszłam do niej powoli. - Proszę Cię. Nie chcę się z Tobą kłócić. Przepraszam masz racje. Nie powinnam się wtrącać w Twoje sprawy osobiste ale zależy mi na Tobie i na Naszej przyjaźni.
    Stanęła jak wryta z szeroko otwartymi oczami. Miałam wrażenie że chciała się odgryźć i powiedzieć coś ostrego ale nagle zobaczyłam że przygryza dolna wargę a w jej oczach pojawiły się łzy. Nagle stało się coś czego się nie spodziewałam. Moon zalała się łzami i rzuciła mi się na szyje.
- Kiara Ja Cię tak strasznie przepraszam! - odrzekła przez łzy - Od tak bardzo dawna nikomu na mnie nie zależało a Matt jako jedyny się mną przejął.. i  .. i ja go kocham... Ale nigdy nie rozmawiałam tak normalnie z żadną dziewczyną. Ty jesteś drugą osobą której na mnie zależy.
   Zamurowało mnie. Czyli tak naprawdę pod tą skorupa niezniszczalnej dziewczyny była mała roztrzęsiona dziewczynka szukająca miłości i zrozumienia.
- Dobrze Moon już spokojnie. Usiądź porozmawiamy.
Powiedziała mi wszystko. Powiedziała mi o swoim życiu. O tym jak się zaczęły Jej przygody z żywiołami. O Macie. O tym że nie znała rodziców. O tym jak prześladowali ją w podstawówce i gimnazjum. A zaczęłam pomału rozumieć dlaczego podchodziła do wszystkich z tak wielkim dystansem. I dlaczego tak ślepo zaufała Mattowi. Pewnie dlatego poszła na psychologie żeby pomóc sobie.
- Tak dawno nikomu na mnie nie zależało a ja zrozumiałam że Ty się naprawdę o mnie martwisz tak samo jak Matt i pomyślałam że po prostu na to nie zasługuje. - Spuściła wzrok w podłogę. - Żeby aż dwóm osobom na mnie zależało.
- Oh Moon... - nie wiedziałam co powiedzieć więc ją tylko przytuliłam. Rozmawiałyśmy jeszcze długo. Aż nagle zadzwonił dzwonek.
- O nie! Harry mnie zje! - Zayn już pewnie do niego napisał że mnie nie ma. Spojrzałam na telefon. 12 sms-ów i 7 nieodebranych połączeń.. Pięknie... - Ale żeby ten dzień był jeszcze piękniejszy w drzwiach stanął nie kto inny tylko profesor Matt. No to wtopa.
Był wyraźnie zaskoczony. Patrzył raz na mnie raz na Moon a My obie nie miałyśmy pojęcia co robić.
- Co się tutaj dzieje? - spytał z głosem surowego rektora prestiżowej uczelni, który przyłapał swoich uczniów na jaraniu fajek.
-No... - westchnęłam. Spojrzałam na Moon, która patrzyła na Niego z szerokim uśmiechem. Muszę Ją nauczyć jak ma się NORMALNIE uśmiechać, bo ten uśmiech jest przerażający.
- Dlaczego nie jesteście na lekcji? Wiecie co to jest obowiązek szkolny?
Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Obydwie proszę na lekcje.- Bez słowa zabrałyśmy swoje rzeczy i poszłyśmy w stronę drzwi. Wyjęłam telefon , ale za nim zdążyłam go odblokować usłyszałam głos Harrego.
- Kiara do jasnej cholery czy Ty mi możesz wytłumaczyć gdzie byłaś?!
- U higienistki źle się poczułam - odrzekłam kłamiąc na poczekaniu.
- Co się dzieje? - spytał momentalnie łagodniejąc.
- Nic tylko trochę mnie głowa bolała i chciałam coś przeciwbólowego wziąć - westchnęłam.
- No to nie mogłaś telefonu odebrać? Z 15 razy dzwoniłem!
- Dwanaście. - poprawiłam go.- Dobra nie filozofuj już tylko idź na lekcje.

* Po raz kolejny chciałam przeprosić za błędy Hermesa (jest dyslektyczką). Starałam się poprawić wszystko, lecz mogło się zdarzyć, że coś ominęłam. Za co bardzo przepraszam. Wiem jak błędy rażą w oczy :/*
~ Łikki