Co sądzisz o tym blogu?

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział piąty (oczami Moon White)

Biegłam jak najszybciej mogłam. Znowu uciekam od swoich czynów, znowu. Mam tego powoli dosyć. Gdzie ja teraz pójdę? Może do Matta.. On zawsze jest przy mnie, da się z Nim porozmawiać. Normalnie. Co prawda jest w sobie zamknięty i w sumie ja też aczkolwiek, jeśli ma problem to potrafi przyjść i powiedzieć co leży mu na sercu. Zaufał mi, ja Jemu też strasznie ufam. Ja.. Kocham Go. Zawrócił mi w głowie. Myślę o Nim 24/7. Co robi? O czym myśli? Czy będzie chciał dalej mnie uczyć? Nie chcę Go stracić. Matt jest cudownym człowiekiem. Wie co ja przeżywam teraz, mówił że kiedyś wywinął podobny numer, lecz z tragicznym zakończeniem. Nie chcę ze mną o tym rozmawiać. Nie będę na Niego naciskać, jednak ciekawość jest.
Wracając, postanowiłam wybrać się do Matta i opowiedzieć Mu wszystko. Po około 10 minutach, byłam pod Jego pokojem. On też mieszkał w internacie. Weszłam bez pukania. Siedział przy oknie, wpatrując się w coś. Gdy usłyszał mnie, od razu się odwrócił.
- Oh Moon.. co Ty tu robisz? - spytał z uśmiechem podchodząc do mnie.
- Ja.. zrobiłam coś głupiego.. - powiedziałam, spuszczając wzrok.
- Co się stało? - spytał z zaniepokojeniem w głosie.
- Ja.. - poczułam pojedyncze łzy w moich oczach - Ujawniłam się komuś, robiąc przy tym bałagan..
- Ej, nie płacz - uśmiechnął się lekko, ocierając jedną z moich łez - Mów konkretami
- Powiedziałam Kiarze Cullen kim jestem.. właściwie jest bardzo hm.. wyrozumiała
- Jednak czuję w Twym głosie niepewność..
- Bo.. Zaatakowałam Harrego Stylesa.. Ale przypadkowo! Ja nie kontroluje tego! Ja..
- Już się nie tłumacz, poproszę Ich jutro na rozmowę do siebie - uśmiechnął się opiekuńczo, po czym pocałował mnie w czoło. Chwyciłam się za to miejsce, po czym popatrzyłam na Niego. Uśmiechnął się tak strasznie uroczo.
- Tylko, że.. - ściągnęłam rękę z czoła - Kiara Cullen jest w szpitalu.. przeze mnie
- Jak to? - uniósł jedną brew do góry.
- Widzisz.. trenowałam na myszy tkanie krwi i Ona to..
- Tkałaś krew? - przerwał zdumiony moim osiągnięciem.
- Mhm.. - uśmiechnęłam się lekko - Chcesz mogę coś zademonstrować..
- Może potem, bo nie ma na kim - zaśmiał się - Musisz wiedzieć, że jestem z Ciebie dumny. Inni magowie żywiołów, uczyli się tkania krwi latami a Ty to opanowałaś w zaledwie kilka minut. Naprawdę jesteś świetna!
- Nie równam się z Twoimi umiejętnościami Matt. To Ty tu jesteś tym wspaniałym i utalentowanym.. Podziwiam Cię - powiedziałam, na co On uśmiechnął się.
- Oj mała.. - podrapał się po szyi - Wracaj do siebie, już późno
- A gdybym powiedziała, że chcę zostać z Tobą? - spytałam ściszonym głosem. Uniósł swój wzrok. Trochę się bałam oto spytać.
- Ucieszyłbym się - odpowiedział z lekkimi rumieńcami. On jest taki przystojny, gdy się rumieni. Ah On jest przystojny, nawet gdy się nie rumieni!
- Więc, mogę zostać z Tobą?
- Tak. - uśmiechnął się nonszalancko i wskazał na sofę blisko ściany - Czy zechce Pani spocząć w moich objęciach?
- Ależ naturalnie - ukłoniłam się teatralnie. Gdy usiadłam obok Niego, On objął mnie ramieniem w taki sposób bym oparła się o Jego ramię. Chciałabym mieć pewność co do mnie czuję. Chciałabym Go całować o każdej porze. Chciałabym być z Nim już na zawsze. Wiem, że to ten jedyny.
- Więc.. - usłyszałam po chwili ciszy i moich zamyśleń na Jego temat - Co powiesz?
- Cieszę się - uśmiechnęłam się.
- Z?
- Z tej chwili.. Z tego, że jesteśmy sami, razem.. cieszę się.. - po chwili On odwrócił się tak by patrzeć mi w oczy. Trochę się zakłopotałam, ale ucieszyło mnie to.
- Wiesz.. Gdyby nie to, że jesteś moim uczniem.. to pocałowałbym Cię - wzdrygnęłam się ze szczęścia. Czyli mnie kocha?! Mówił to z taką powagą! On na pewno nie kłamał!
- Ja.. chcę Ci coś powiedzieć.. - zaczęłam. Chciałam Mu wtedy wyznać swoje uczucia, lecz niestety ktoś zapukał do Jego drzwi.
- Schowaj się Moon, proszę.. hm.. w łazience - wskazał na drzwi, a ja tam się ukryłam.
- Otwarte! - krzyknął z maską nauczyciela muzyki.
- Dzień dobry profesorze! - usłyszałam dziewczęcy głos.
- O witaj Lucy, coś się stało? - spytał wciąż z poważnym tonem.
- Dyrektor Pana prosił do siebie..
- O.. W jakiej sprawie?
- Nie wiem - trochę się przeraziłam, że On będzie miał kłopoty. Na pewno przeze mnie. Cholera.. A ja Mu chciałam powiedzieć co czuję.
- Dobrze.. Dziękuję Lucy, ja zaraz przyjdę do Pana Dyrektora, możesz już iść - powiedział Matt bardziej zaciekawiony tą sytuacją, niż przestraszony - Dobra Moon, możesz wyjść - powiedział po chwili, zdejmując swą maskę.
- Ja.. Przepraszam - westchnęłam z gulom w gardle.
- Za co? - uniósł jedną brew jak to w Jego zwyczaju bywa.
- Za ten cały bałaga..
- Przecież to na pewno nie Twoja wina! Nie obwiniaj się o wszystko Mała.. Może jutro się spotkamy, bo jak sama widzisz muszę iść..
- Tak.. Zadzwonisz potem do mnie i powiesz o co chodziło?
- Tak
- Obiecujesz?
- Obiecuje! - uśmiechnął się.
- Na mały palec? - wyciągnęłam mój najmniejszy palec w Jego stronę. On podał swój i nasze paluszki się skrzyżowały.
- Na mały palec - zaśmiał się serdecznie, po czym wyprosił mnie ze swojego pokoju. Skierowałam się do swojego pokoju, szukając telefonu po kieszeniach. Skoro ma dzwonić, to muszę włączyć dźwięk. Po 5 minutach szukania, stwierdziłam, że mój telefon zniknął! O nie.. A ja tam mam ważne notatki i smsy.. Tylko gdzie on jest?
- O nie.. - szepnęłam do siebie po czym wybiegłam ze szkoły w kierunku szpitala - Ale ja jestem beznadziejna!

*Chiałam podziękować mojemu przyjacielowi, Kamilowi za to, że udostępnił i poleca naszego bloga :) bardzo Ci dziękuję Kamilku :* 
~ Łikki *

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz