Wracając, postanowiłam wybrać się do Matta i opowiedzieć Mu wszystko. Po około 10 minutach, byłam pod Jego pokojem. On też mieszkał w internacie. Weszłam bez pukania. Siedział przy oknie, wpatrując się w coś. Gdy usłyszał mnie, od razu się odwrócił.
- Oh Moon.. co Ty tu robisz? - spytał z uśmiechem podchodząc do mnie.
- Ja.. zrobiłam coś głupiego.. - powiedziałam, spuszczając wzrok.
- Co się stało? - spytał z zaniepokojeniem w głosie.
- Ja.. - poczułam pojedyncze łzy w moich oczach - Ujawniłam się komuś, robiąc przy tym bałagan..
- Ej, nie płacz - uśmiechnął się lekko, ocierając jedną z moich łez - Mów konkretami
- Powiedziałam Kiarze Cullen kim jestem.. właściwie jest bardzo hm.. wyrozumiała
- Jednak czuję w Twym głosie niepewność..
- Bo.. Zaatakowałam Harrego Stylesa.. Ale przypadkowo! Ja nie kontroluje tego! Ja..
- Już się nie tłumacz, poproszę Ich jutro na rozmowę do siebie - uśmiechnął się opiekuńczo, po czym pocałował mnie w czoło. Chwyciłam się za to miejsce, po czym popatrzyłam na Niego. Uśmiechnął się tak strasznie uroczo.
- Tylko, że.. - ściągnęłam rękę z czoła - Kiara Cullen jest w szpitalu.. przeze mnie
- Jak to? - uniósł jedną brew do góry.
- Widzisz.. trenowałam na myszy tkanie krwi i Ona to..
- Tkałaś krew? - przerwał zdumiony moim osiągnięciem.
- Mhm.. - uśmiechnęłam się lekko - Chcesz mogę coś zademonstrować..
- Może potem, bo nie ma na kim - zaśmiał się - Musisz wiedzieć, że jestem z Ciebie dumny. Inni magowie żywiołów, uczyli się tkania krwi latami a Ty to opanowałaś w zaledwie kilka minut. Naprawdę jesteś świetna!
- Nie równam się z Twoimi umiejętnościami Matt. To Ty tu jesteś tym wspaniałym i utalentowanym.. Podziwiam Cię - powiedziałam, na co On uśmiechnął się.
- Oj mała.. - podrapał się po szyi - Wracaj do siebie, już późno
- A gdybym powiedziała, że chcę zostać z Tobą? - spytałam ściszonym głosem. Uniósł swój wzrok. Trochę się bałam oto spytać.
- Ucieszyłbym się - odpowiedział z lekkimi rumieńcami. On jest taki przystojny, gdy się rumieni. Ah On jest przystojny, nawet gdy się nie rumieni!
- Więc, mogę zostać z Tobą?
- Tak. - uśmiechnął się nonszalancko i wskazał na sofę blisko ściany - Czy zechce Pani spocząć w moich objęciach?
- Ależ naturalnie - ukłoniłam się teatralnie. Gdy usiadłam obok Niego, On objął mnie ramieniem w taki sposób bym oparła się o Jego ramię. Chciałabym mieć pewność co do mnie czuję. Chciałabym Go całować o każdej porze. Chciałabym być z Nim już na zawsze. Wiem, że to ten jedyny.
- Więc.. - usłyszałam po chwili ciszy i moich zamyśleń na Jego temat - Co powiesz?
- Cieszę się - uśmiechnęłam się.
- Z?
- Z tej chwili.. Z tego, że jesteśmy sami, razem.. cieszę się.. - po chwili On odwrócił się tak by patrzeć mi w oczy. Trochę się zakłopotałam, ale ucieszyło mnie to.
- Wiesz.. Gdyby nie to, że jesteś moim uczniem.. to pocałowałbym Cię - wzdrygnęłam się ze szczęścia. Czyli mnie kocha?! Mówił to z taką powagą! On na pewno nie kłamał!
- Ja.. chcę Ci coś powiedzieć.. - zaczęłam. Chciałam Mu wtedy wyznać swoje uczucia, lecz niestety ktoś zapukał do Jego drzwi.
- Schowaj się Moon, proszę.. hm.. w łazience - wskazał na drzwi, a ja tam się ukryłam.
- Otwarte! - krzyknął z maską nauczyciela muzyki.
- Dzień dobry profesorze! - usłyszałam dziewczęcy głos.
- O witaj Lucy, coś się stało? - spytał wciąż z poważnym tonem.
- Dyrektor Pana prosił do siebie..
- O.. W jakiej sprawie?
- Nie wiem - trochę się przeraziłam, że On będzie miał kłopoty. Na pewno przeze mnie. Cholera.. A ja Mu chciałam powiedzieć co czuję.
- Dobrze.. Dziękuję Lucy, ja zaraz przyjdę do Pana Dyrektora, możesz już iść - powiedział Matt bardziej zaciekawiony tą sytuacją, niż przestraszony - Dobra Moon, możesz wyjść - powiedział po chwili, zdejmując swą maskę.
- Ja.. Przepraszam - westchnęłam z gulom w gardle.
- Za co? - uniósł jedną brew jak to w Jego zwyczaju bywa.
- Za ten cały bałaga..
- Przecież to na pewno nie Twoja wina! Nie obwiniaj się o wszystko Mała.. Może jutro się spotkamy, bo jak sama widzisz muszę iść..
- Tak.. Zadzwonisz potem do mnie i powiesz o co chodziło?
- Tak
- Obiecujesz?
- Obiecuje! - uśmiechnął się.
- Na mały palec? - wyciągnęłam mój najmniejszy palec w Jego stronę. On podał swój i nasze paluszki się skrzyżowały.
- Na mały palec - zaśmiał się serdecznie, po czym wyprosił mnie ze swojego pokoju. Skierowałam się do swojego pokoju, szukając telefonu po kieszeniach. Skoro ma dzwonić, to muszę włączyć dźwięk. Po 5 minutach szukania, stwierdziłam, że mój telefon zniknął! O nie.. A ja tam mam ważne notatki i smsy.. Tylko gdzie on jest?
- O nie.. - szepnęłam do siebie po czym wybiegłam ze szkoły w kierunku szpitala - Ale ja jestem beznadziejna!
*Chiałam podziękować mojemu przyjacielowi, Kamilowi za to, że udostępnił i poleca naszego bloga :) bardzo Ci dziękuję Kamilku :*
~ Łikki *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz