- Kiara zostaw - odezwało się moje sumienie.
- Znowu Ty?
- Co Ci tak na tym zależy?
- A co Cię to interesuje? Przestań być wścibski!
- Co Ci się dzisiaj dzieje? Zazwyczaj, jesteś normalna a od kilku nie da się z tobą wytrzymać!
- Zamknij się w końcu i sprawdź czy Cię w Lidlu nie ma - odrzekłam starając się go ignorować i odblokowałam ekran telefonu. - ale gdzie tam! Kto by Cię chciał!
- Aaaa zapomniałem - odrzekł - jesteś kobietą.
- Spadaj. - potrząsnęłam głową chcąc się uwolnić od tego nieszczęsnego sumienia.
No dobra. Wpisałam hasło do telefonu i weszłam na notatki. Nie było tam zawile wpisów, ale jeden mnie zaintrygował.
Coraz trudniej mi się z Tym wszystkim pogodzić. Jestem Magiem Żywiołów. Boje się. Na początku nie miałam Nikogo z kim bym mogła porozmawiać, albo komu się wyżalić. Wszyscy się mnie boją. Czasami ja sama się siebie boje.Tylko Matt się mną zaopiekował, kiedy odkrył moją inność niezwykłą moc.Jest moim przyjacielem ale On chyba traktuje to bardziej poważnie. Podoba mi się to. Kiedy jesteśmy sami dotyk jego ciepłych dłoni sprawia że moim ciałem wstrząsa cudowny dreszcz. Nigdy czegoś takiego nie czułam. Od czasu kiedy postanowił się nade mną zlitować pomóc mi wystarczyło mu przytulenie czy przelotny pocałunek. Teraz jego ruchy i dotyk stają się bardziej odważne. Staje się bardziej czuły. Czasami pozwala sobie na delikatne wsunięcie rąk pod moją bluzkę. Wiem że nie zrobi nic czego bym nie chciała. Ale ja chce wszystko co jest związane z nim. Che jego bliskości. Che Go jako mężczyzny.
Niedziela 25 września.
Słucham? Potrząsnęłam głową bo nie mogłam uwierzyć w to co przeczytam. Czy Ona i On...? Czy Ona chce?... Co za idiota! Ona ma tylko 16 lat a On z 30 jak nie więcej! Biedna Moon...Musi mieć naprawdę zrujnowaną psychikę. Jasper, mąż Alice też jest wampirem. Pracuje w tym samym szpitalu co Carlisle jako Psychiatra. Nie raz słyszałam jak w domu rozmawiał z Carlislem o zaburzeniach osobowości i zaburzeniach emocjonalnych ich pacjentów. Osoby które cierpią na te zaburzenia i nie mają z kim porozmawiać,to jednym ze sposobów rozwiązywania swoich problemów samotności wylewają swoje problemy na papier a w tym przypadku na telefon. Muszę coś z tym zrobić.
- Nie odpuścisz co? - zapytało sumienie.
- Teraz na pewno nie. - odrzekłam Mu stanowczo. - Jest zdesperowana i może zrobić coś czego będzie żałować.
Co ja mam robić? I kogo mogę się poradzić? O Harrym nawet nie myślę bo wiem jak by zareagował... Carlisle by mi pomógł. Myślę że to dobry pomysł. Chociaż nie.. Straciła by już całkowicie do mnie zaufanie. Które i tak jest nie wielkie.
Eh co ja mam robić? Z zamyśleń wyrwało mnie pukanie.
- Można? - zapytał Harry z uśmiechem wchodząc do pokoju.
- Śmiało - odrzekłam taka zamyślona.
- Co Ty taka zamyślona? - usiadł na krześle i popatrzył na telefon. Od razu zmienił wyraz twarzy.
- Po co Ci telefon White? - w jego oczach zobaczyłam zdziwienie przeradzające się powoli w ciemność.
- Poczekaj chwile - odrzekłam - myślę.
- No chyba nie bardzo - wyrwał mi telefon z ręki.
- Harry co Ty robisz?! - wyskoczyłam z łóżka i chciałam Mu wyrwać telefon. Za wszelka cenę nie mogłam pozwolić aby to przeczytał. Rzuciłam się na Niego - Przestań Harry to nie jest Twój telefon! - starałam się mu wyrwać telefon ale był za wysoki. Zapomniałam że nie powinnam wstawać bo jestem świeżo po wstrząsie mózgu. Poczułam że pokój wiruje a przed oczami miałam ciemne mroczki. Przestałam usilnie odebrać Harremu telefon Moon i oparłam się szafkę nocną ab nie upaść na ziemie.
- Kiara wszystko w porządku? - spytał zaniepokojony Harry zostawiając telefon i pomagając mi usiąść na łóżku. - Siedź spokojnie zaraz po kogoś pójdę. Wybiegł z mojego pokoju. Ukryłam głowę między kolana, ale zrobiło się jeszcze gorzej. Zaczęła mnie strasznie boleć głowa więc od razu podniosłam głowę aby ból minął jednak nic to nie dało. Miałam wrażenie że jestem pod powierzchnią wody. Wiedziałam że ktoś coś do mnie mówił ale nie wiedziałam co, kto, ani ile czasu minęło. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą jakiegoś młodego rezydenta nad sobą a po prawej stronie łóżka Carlisla. Zanim stał przerażony Harry.
- Kiara nie możesz wstawać z łóżka. - odrzekł Carlisle. Znowu strasznie zaczęła mnie boleć głowa. Mimowolnie podniosłam ręce do głowy. - Boli cię głowa? - spytał Carlisle odciągając delikatnie moje ręce. Delikatnie skinęłam głową zwijając się z bólu. - spokojnie. Martin 2 mg diclofenacenu dożylnie.
- Tak jest - powiedział rezydent po czym gdzieś poszedł.
- Co jej jest? - spytał wystraszonym głosem Harry.
- Boli ją głowa ale zaraz powinno jej przejść. - coraz bardziej nie mogłam sobie poradzić z bólem.- Kiara uspokój się popatrz na mnie. - otworzyłam oczy w których zdążyły się zgromadzić łzy. - Zaraz dostaniesz lek przeciwbólowy. Spokojnie.
Wtedy do sali wszedł Martin ze strzykawka w ręce. Mimowolnie zamknęłam oczy.
- dożylnie - odrzekł Carlisle do rezydenta i odsłonił moją rękę. poczułam ukłucie. - Już spokojnie zaraz Cię przestanie boleć. - środek uspakajający zaczął działać. Poczułam ulgę i spokój. Ten sztuczny chemiczny spokój. Ale jednak spokój. - jedziemy na tomografie.
Usłyszałam głos Carlislea i nagle moje łóżko zaczęło się poruszać.
- Postaraj się zasnąć. - Odrzekł Carlisle spokojnym głosem. I tak chyba zrobię.
Otworzyłam oczy. Byłam z powrotem w mojej sali. Ciekawe ile spałam. Nie wytrzeźwiałam do końca jeszcze po środkach przeciwbólowych i uspakajających więc nie bardzo wiedziałam co robię. sięgnęłam po telefon aby sprawdzić która jest godzina. 3:24. Chyba za wcześnie aby dzwonić do ludzi... Coś mi nie pasowało. Coś było innego niż zwykle. Wpatrywałam się w godzinę na telefonie....
No przecież! Kiara oficjalnie jesteś idiotką. Trzymałam w rękach nie mój telefon tylko telefon Moon! Ach te środki uspakajające... Może...
- Mam nadzieje że nie chcesz tego znowu zrobić.- powiedziało moje sumienie - Ostatnim razem jak przeglądałaś jej telefon to przez następne 5 minut nie byłaś przytomna.
- Nie dasz mi spokoju prawda? - spytałam w duchu.
- Martwię się o Ciebie. Nie lubię jak mdlejesz bo wtedy to JA nie wiem co się stało.
- Teraz nie ma Harrego i się nie wścieknie. - odblokowałam ekran - Tak że do zobaczenia dzisiaj rano.
Usłyszałam głos Carlislea i nagle moje łóżko zaczęło się poruszać.
- Postaraj się zasnąć. - Odrzekł Carlisle spokojnym głosem. I tak chyba zrobię.
Otworzyłam oczy. Byłam z powrotem w mojej sali. Ciekawe ile spałam. Nie wytrzeźwiałam do końca jeszcze po środkach przeciwbólowych i uspakajających więc nie bardzo wiedziałam co robię. sięgnęłam po telefon aby sprawdzić która jest godzina. 3:24. Chyba za wcześnie aby dzwonić do ludzi... Coś mi nie pasowało. Coś było innego niż zwykle. Wpatrywałam się w godzinę na telefonie....
No przecież! Kiara oficjalnie jesteś idiotką. Trzymałam w rękach nie mój telefon tylko telefon Moon! Ach te środki uspakajające... Może...
- Mam nadzieje że nie chcesz tego znowu zrobić.- powiedziało moje sumienie - Ostatnim razem jak przeglądałaś jej telefon to przez następne 5 minut nie byłaś przytomna.
- Nie dasz mi spokoju prawda? - spytałam w duchu.
- Martwię się o Ciebie. Nie lubię jak mdlejesz bo wtedy to JA nie wiem co się stało.
- Teraz nie ma Harrego i się nie wścieknie. - odblokowałam ekran - Tak że do zobaczenia dzisiaj rano.
Skończyłam z nim konwersacje. Dobra idę na żywioł.
SMS.
Były tam tylko 2 konwersacje.
Pierwsza- Matt Solberg. Kto by się spodziewał.
Druga - WYGRAJ 100 000 ZŁ !!!
Uśmiechnęłam się lekko. Matt Solberg. Było tam sporo SMS-ów. Pisali ze sobą praktycznie 24/7. Przeglądałam tę jakże ciekawą konwersację i zastanawiałam się jak zabić tego palanta/kretyna/idiotę etc. Całość była... Co najmniej obrzydliwa. Ale jedna część konkretnie z 26 września...Czyli z wczoraj..... A nie... w sumie to od 3 godzin już przedwczoraj ... Mega mnie zaintrygowała
MATT SOLBERG
Dzień dobry Moon :p
JA
Hejka Matt :3 Kolejny dzień niezapomnianych przygód? :)
MATT SOLBERG
No raczej nie inaczej :D I jak tam z Twoim tkaniem krwi? Upatrzyłaś sobie już ofiarę?
JA
Nieeee jak na razie mam zamiar poćwiczyć na zwierzętach. Może jakąś mysz, może szczur...
*Więc o to chodziło z tą myszą*
MATT SOLBERG
Tylko się nie przemęcz. Wiesz że to jest bardzo męczące i potrzebujesz dużo energii.
JA
Nie martw się nic mi nie będzie.
MATT SOLBERG
Jak mam się o ciebie nie martwić? Wiesz, że te treningi kosztują Cię dużo energii nawet bardzo dużo jak dopiero zaczynasz.
JA
Wiem... Czasami po czymś takim kręci mi się trochę w głowie i troszkę trudno mi jest ustać na nogach ale to chyba nic takiego ;)
MATT SOLBERG
O tym właśnie mówię. Dlatego musisz dużo spać, więcej pić a o odchudzaniu nie chce słyszeć bo po trzech treningach wylądujesz na SORze z anemią.
JA
Dobrze panie doktorze xD
MATT SOLBERG
Wizyta kontrolna za 5 sekund
JA
Ee?
MATT SOLBERG
Jestem pod twoimi drzwiami xD Wychodź szybko, bo jak ktoś mnie tu znajdzie to po mnie :p
Uhh... Czyli że ona przez te całe abrakadabra może się wykończyć? Nie no to jest jakieś chore! A ten Matt... Co On sobie wyobraża! Jest od niej dwa razy starszy! i JEST NAUCZYCIELEM DO CHOLERY! To za dużo jak na mój mózg. Kiara ale Ty masz ciężkie życie. Chyba już nie zasnę.... Schowałam telefon Moon pod poduszkę i z szafeczki nocnej wzięłam mojego iPhona. o dostałam SMS. Od Harrego.
HARRY
Kochanie przepraszam Cię. Wiem to moja wina ale nie
chciałem żeby tak się stało. Poniosło mnie i nie powinienem
się tak zachować. Mam nadzieje że nic Ci nie jest...
Napisz jak się obudzisz.. Kocham Cię.
Głupi Harry ... Przecież i tak go kocham bez względu na to co zrobił.
JA
Harry Ty głupi głupku nie masz za co przepraszać xD
To nie twoja wina że mam wstrząs mózgu wiec się ogarnij
Kocham Cię i zawszę będę nawet jak zrobisz coś głupiego
a w twoim przypadku jest to jakieś 20 razy na dobę .
Nie martw się wszystko będzie w porządku. :*
Muszę do kogoś zadzwonić.... Tata na pewno nie śpi. W końcu jest wampirem.
Wybrałam numer do taty i przyłożyłam telefon do ucha .
- Kiara wszystko w porządku? - spytał tata ze strachem w głosie.
- Tak tato wszystko w porządku nie martw się - odrzekłam z lekkim uśmiechem ściszonym głosem. Była wkońcu 3 w nocy - porostu leki uspakajające i usypiające przestały działać w mało odpowiednim momencie i stwierdziłam że muszę z kimś pogadać bo zanudzę się na śmierć do rana.
- Kiara nie strasz mnie - odrzekł z ulgą - Jak się czujesz córeczko?
- Nawet dobrze. Boli mnie troszkę głowa ale tak będzie przez jakiś tydzień.
- Byłem u Ciebie z mamą kiedy spałaś. Carlisle powiedział że nie chce Cię budzić. Nie rób więcej takich numerów mała.
Uśmiechnęłam się promiennie. Mój tata był taki opiekuńczy a jednocześnie taki wyluzowany.
- Postaram się - odrzekłam.
- A piłaś coś ? Bo z tego co wiem to nie masz kroplówki nawadniającej.
- Oj tato nie przesadzaj nie umieram.
- W szafce masz soczek pomarańczowy i jeszcze kilka innych rzeczy chociażby laptopa żebyś się nie nudziła - odrzekł z uśmiechem - Patrz jak ojciec Cię kocha.
- Ależ dziękuję - skrzyżowałam nogi i usiadłam na łóżku. - A jak tam w domu?
- Emmet zdemolował chatę po imprezie - dodał śmiejąc się.
- Serio? - spytałam zdziwiona
- Nie - odrzekł. Oj tato... - Mama przyszła chcesz z Nią porozmawiać?
- Yhm. - odrzekłam krótko, sięgając po soczek pomarańczowy. Rzeczywiście było tam sporo rzeczy. i laptop.
- Hej Kiara. Jak się czujesz? - spytała opiekuńczo mama
- No dobrze - odkręciłam korek od soczka pomarańczowego i wypiłam łyk.
- Chcesz czegoś? Jutro przyjdziemy do Ciebie więc jak coś to Ci przyniesiemy.
- No skoro nalegasz... - zastanowiłam się - To możesz przynieść tego misia od Harego... Ładowarkę do telefonu. Słuchawki, Chipsy. Nutelle...
- Dasz palec to weźmie rękę - usłyszałam śmiech taty w telefonie. Pewnie mieli włączone na głośno mówiący.
- Oj tato no.
- Za bardzo ją rozpieszczasz Bella.
- No wiesz tatusiu. W końcu nie każdy ma rodziców wampirów. - znowu napiłam się soku .
- Weź Edward wyluzuj - powiedziała mama - Nie widzisz że twoja córka pierworodna jest chora.
- No pewnie czyli to teraz wszystko moja wina?
Nagle rozległ się przeraźliwy huk. Ktoś wskoczył przez okno. Na podłodze było pełno potłuczonego szkła. Jakaś postać leżała na podłodze wśród odłamków starej szyby. Nagle oniemiałam.
- Kiara wszystko w porządku? - spytał zaniepokojony tata.
- Tak..- odrzekłam niepewnie z szokiem w głosie, który starałam się ukryć - Zadzwonię później muszę iść do toalety. - Jestem pewna że tego nie kupił.
-Kiara pocze... - rozłączyłam się.
Popatrzyłam na osobę która wpadła przed chwilą przez okno.
Na podłodze leżała Moon.
SMS.
Były tam tylko 2 konwersacje.
Pierwsza- Matt Solberg. Kto by się spodziewał.
Druga - WYGRAJ 100 000 ZŁ !!!
Uśmiechnęłam się lekko. Matt Solberg. Było tam sporo SMS-ów. Pisali ze sobą praktycznie 24/7. Przeglądałam tę jakże ciekawą konwersację i zastanawiałam się jak zabić tego palanta/kretyna/idiotę etc. Całość była... Co najmniej obrzydliwa. Ale jedna część konkretnie z 26 września...Czyli z wczoraj..... A nie... w sumie to od 3 godzin już przedwczoraj ... Mega mnie zaintrygowała
MATT SOLBERG
Dzień dobry Moon :p
JA
Hejka Matt :3 Kolejny dzień niezapomnianych przygód? :)
MATT SOLBERG
No raczej nie inaczej :D I jak tam z Twoim tkaniem krwi? Upatrzyłaś sobie już ofiarę?
JA
Nieeee jak na razie mam zamiar poćwiczyć na zwierzętach. Może jakąś mysz, może szczur...
*Więc o to chodziło z tą myszą*
MATT SOLBERG
Tylko się nie przemęcz. Wiesz że to jest bardzo męczące i potrzebujesz dużo energii.
JA
Nie martw się nic mi nie będzie.
MATT SOLBERG
Jak mam się o ciebie nie martwić? Wiesz, że te treningi kosztują Cię dużo energii nawet bardzo dużo jak dopiero zaczynasz.
JA
Wiem... Czasami po czymś takim kręci mi się trochę w głowie i troszkę trudno mi jest ustać na nogach ale to chyba nic takiego ;)
MATT SOLBERG
O tym właśnie mówię. Dlatego musisz dużo spać, więcej pić a o odchudzaniu nie chce słyszeć bo po trzech treningach wylądujesz na SORze z anemią.
JA
Dobrze panie doktorze xD
MATT SOLBERG
Wizyta kontrolna za 5 sekund
JA
Ee?
MATT SOLBERG
Jestem pod twoimi drzwiami xD Wychodź szybko, bo jak ktoś mnie tu znajdzie to po mnie :p
Uhh... Czyli że ona przez te całe abrakadabra może się wykończyć? Nie no to jest jakieś chore! A ten Matt... Co On sobie wyobraża! Jest od niej dwa razy starszy! i JEST NAUCZYCIELEM DO CHOLERY! To za dużo jak na mój mózg. Kiara ale Ty masz ciężkie życie. Chyba już nie zasnę.... Schowałam telefon Moon pod poduszkę i z szafeczki nocnej wzięłam mojego iPhona. o dostałam SMS. Od Harrego.
HARRY
Kochanie przepraszam Cię. Wiem to moja wina ale nie
chciałem żeby tak się stało. Poniosło mnie i nie powinienem
się tak zachować. Mam nadzieje że nic Ci nie jest...
Napisz jak się obudzisz.. Kocham Cię.
Głupi Harry ... Przecież i tak go kocham bez względu na to co zrobił.
JA
Harry Ty głupi głupku nie masz za co przepraszać xD
To nie twoja wina że mam wstrząs mózgu wiec się ogarnij
Kocham Cię i zawszę będę nawet jak zrobisz coś głupiego
a w twoim przypadku jest to jakieś 20 razy na dobę .
Nie martw się wszystko będzie w porządku. :*
Muszę do kogoś zadzwonić.... Tata na pewno nie śpi. W końcu jest wampirem.
Wybrałam numer do taty i przyłożyłam telefon do ucha .
- Kiara wszystko w porządku? - spytał tata ze strachem w głosie.
- Tak tato wszystko w porządku nie martw się - odrzekłam z lekkim uśmiechem ściszonym głosem. Była wkońcu 3 w nocy - porostu leki uspakajające i usypiające przestały działać w mało odpowiednim momencie i stwierdziłam że muszę z kimś pogadać bo zanudzę się na śmierć do rana.
- Kiara nie strasz mnie - odrzekł z ulgą - Jak się czujesz córeczko?
- Nawet dobrze. Boli mnie troszkę głowa ale tak będzie przez jakiś tydzień.
- Byłem u Ciebie z mamą kiedy spałaś. Carlisle powiedział że nie chce Cię budzić. Nie rób więcej takich numerów mała.
Uśmiechnęłam się promiennie. Mój tata był taki opiekuńczy a jednocześnie taki wyluzowany.
- Postaram się - odrzekłam.
- A piłaś coś ? Bo z tego co wiem to nie masz kroplówki nawadniającej.
- Oj tato nie przesadzaj nie umieram.
- W szafce masz soczek pomarańczowy i jeszcze kilka innych rzeczy chociażby laptopa żebyś się nie nudziła - odrzekł z uśmiechem - Patrz jak ojciec Cię kocha.
- Ależ dziękuję - skrzyżowałam nogi i usiadłam na łóżku. - A jak tam w domu?
- Emmet zdemolował chatę po imprezie - dodał śmiejąc się.
- Serio? - spytałam zdziwiona
- Nie - odrzekł. Oj tato... - Mama przyszła chcesz z Nią porozmawiać?
- Yhm. - odrzekłam krótko, sięgając po soczek pomarańczowy. Rzeczywiście było tam sporo rzeczy. i laptop.
- Hej Kiara. Jak się czujesz? - spytała opiekuńczo mama
- No dobrze - odkręciłam korek od soczka pomarańczowego i wypiłam łyk.
- Chcesz czegoś? Jutro przyjdziemy do Ciebie więc jak coś to Ci przyniesiemy.
- No skoro nalegasz... - zastanowiłam się - To możesz przynieść tego misia od Harego... Ładowarkę do telefonu. Słuchawki, Chipsy. Nutelle...
- Dasz palec to weźmie rękę - usłyszałam śmiech taty w telefonie. Pewnie mieli włączone na głośno mówiący.
- Oj tato no.
- Za bardzo ją rozpieszczasz Bella.
- No wiesz tatusiu. W końcu nie każdy ma rodziców wampirów. - znowu napiłam się soku .
- Weź Edward wyluzuj - powiedziała mama - Nie widzisz że twoja córka pierworodna jest chora.
- No pewnie czyli to teraz wszystko moja wina?
Nagle rozległ się przeraźliwy huk. Ktoś wskoczył przez okno. Na podłodze było pełno potłuczonego szkła. Jakaś postać leżała na podłodze wśród odłamków starej szyby. Nagle oniemiałam.
- Kiara wszystko w porządku? - spytał zaniepokojony tata.
- Tak..- odrzekłam niepewnie z szokiem w głosie, który starałam się ukryć - Zadzwonię później muszę iść do toalety. - Jestem pewna że tego nie kupił.
-Kiara pocze... - rozłączyłam się.
Popatrzyłam na osobę która wpadła przed chwilą przez okno.
Na podłodze leżała Moon.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz