Co sądzisz o tym blogu?

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział czwarty ( oczami Kiary Cullen)

-Harry przestań!- Nie wiem co w niego wstąpiło. Zachował się jak nie on. Wiem że nie powinnam wstawać ale nie mogłam patrzeć co Harry robi z Moon. Wszyscy mówili o niej te straszne rzeczy a ona przecież nic nie zrobiła! Była tylko inna jak każdy z nas! Chciałam wyskoczyć z łóżka ale zdążyłam tylko odsunąć kołdrę bo..
- Nie dotykaj mnie! - krzyknęła Moon i kwiaty które Harry rzucił na podłogę zaczęły się rozrastać i z niesamowitą siłą zaatakowały chłopaka który chwilę po tym wylądował na ścianie. Moon była w szoku. Stała tak chwile wpatrzona w Harrego który był równie oszołomiony jak Ona i ja. Dziewczyna po kilku sekundach otrząsnęła się i ze łzami w oczach wybiegła z sali. W tej samej chwili kwiaty wróciły do swojej pierwotnej postaci. Wyskoczyłam z łózka i podbiegłam do oszołomionego Harrego ignorując zawroty głowy spowodowane jak mniemam nagłą zmianą ciśnienia lub wstrząsem mózgu.
- Harry wszystko w porządku? - spytałam chwytając jego twarz w dłonie.
- Dalej uważasz że ona jest nie szkodliwa? Że niby jest taka święta? Tym właśnie jest. Potworem.
- Ale to Ty zacząłeś. - odrzekłam pomagając mu wstać. Sama jednak musiałam poprosić o pomoc ścianę żeby nie upaść. Nie wiem czemu byłam taka spokojna w normalnych warunkach od razu bym się na niego ostro wkurzyła i zaczęła na niego wydzierać. Może to przez środki uspakajające i znieczulające...
- Dziwisz się czemu? Nie dość że jesteś chora to jeszcze ta pokićkana wiedźma może Cię zabić. - wstał podnosząc swój plecak który upadł mu na podłogę. Pewnie przyszedł prosto ze szkoły. Kochany... - A po za tym czemu Ty nie jesteś w łóżku? Zbladłaś kochanie wiesz?  Rzeczywiście czułam się trochę słabo więc się mu nie sprzeciwiałam. Wskoczyłam szybko do łóżka a Harry usiadł na krześle obok, chodź wolałabym żeby się położył obok mnie. Te szpitalne procedury.
-Jak się czujesz? - pogłaskał mnie po policzku, jakby całkowicie zapomniał o tym co się stało przed chwilą.
- Jest w porządku. A co tam w szkole?
- Sylwuś jak się dowiedział to mało na zawał nie zszedł - uśmiechnął się delikatnie. -A Niall jak zwykle przewrażliwiony przejął się tym strasznie. A właśnie mam coś dla Ciebie.- Sięgnął po to coś do swojej brązowej torby i wyciągnął z niej mały przedmiot podając mi go. Po chwili zorientowałam się że to był  mój iPhone - Następnym razem idę z Tobą.
-Ha ha ha bardzo śmieszne - zaśmiałam się teatralnie i wzięłam od niego telefon. 15 nieodebranych połączeń. 10 od taty 2 od Harrego 2 od mamy i jeden numer zastrzeżony. Dziwne.
- Wiesz kiedy mnie stąd wypuszczą? - spytałam ignorując to.
- Carlisle mówił mi coś że z trzy dni będziesz na obserwacji a potem się zobaczy.
-Świetnie. - mruknęłam - Zawsze muszę mieć pecha.
-Oj nie przesadzaj to nie twoja  wina. - powiedział opiekuńczo chwytając moją dłoń. - Po za tym ominie Cie sprawdzian z historii.
- Jaki sprawdzian? -  spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
- Wojny secesyjne - odrzekł z obrzydzeniem. - Zayn stwierdził że go olewa i zrywa się ze szkoły.
- Ej to kto mi powie jakie były pytania? - trochę się rozluźniłam i zaczęłam żartować.
- Nic nie straciłaś skarbie. Ja mam go jutro. Ale się ciesze.- dodał z sarkazmem. Nagle do pokoju wszedł Carlisle.
-Dzień dobry dzieciaki - trzymał w rękach jak mniemam moją dokumentacje medyczną. przywitaliśmy się z nim grzecznie. - jak się czujesz Kiara? - spytał lekarz podchodząc do mnie i mierząc mi puls chwytając za nadgarstek.
- Spoko - odrzekłam krótko.
- Harry chyba Cie zatrudnię na pełen etat - odrzekł Carlisle śmiejąc się do mojego chłopaka - Jak Ty jesteś to Pannie Cullen nic nigdy nie jest.
- Doktorze Cullen - zaczęłam z uśmiechem - Jako iż znam Pana na tyle długo aby Panu ufać z przyjemnością zgodzę się na Pana propozycje. -  obydwoje wybuchnęli śmiechem. Chociaż ja nie wiem co było w tym śmiesznego. Faceci.
- Dobrze Kiara - odrzekł po chwili - zaraz przyjdzie do Ciebie doktor (wymyśl nazwisko Hermes nie umie ) . Jest neurologiem i musi jeszcze kilka rzeczy sprawdzić.
- A co na RTG wyszły jakieś odchylenia? - spytałam lekko zaniepokojona.
- Spokojnie - odrzekł Carlisle z lekkim uśmiechem - co prawda RTG wykazało wstrząs mózgu ale przy takim uderzeniu to normalne. Chce tylko się upewnić czy nie ma jakiś urazów podstawowo neurologicznych tak że nie masz się czym przejmować - dodał z uśmiechem. Dla mniej wtajemniczonych RTG to porostu zdjęcie rentgenowskie. - Harry zapraszam Cię do pokoju lekarzy musimy porozmawiać.
- O nie coś chcecie mi zrobić ja to wiem - powiedziałam teatralnie chowając się pod kołdrę.
- To Ty nie wiedziałaś o tym ? - zapytał Harry wstając i  idąc za Carlislem do pokoju lekarzy.
Zostałam chwilę sama. Sięgnęłam po mój telefon aby sprawdzić która godzina i wtedy na szafce szpitalnej zobaczyłam telefon Moon. Pewnie go zostawiła i przez szarpaninę  z Harrym zapomniała go wziąć.  Wiedziałam że nie powinnam, ale nie mogłam powstrzymać chęci przeglądnięcia zawartości telefonu mojej nowej przyjaciółki. Może się czegoś więcej dowiem
- Nie Kiara zostaw! - powiedziało moje sumienie - Ochrona danych osobowych mówi Ci to coś?
- No przecież nie chce zrobić nic złego. - odpowiedziałam mu w duchu.
- Kiara Cullen! Oficjalnie rozkazuje Ci przestać myśleć o tym telefonie!
- To Ty jesteś sumieniem i to ty odpowiadasz za myślenie.
- Nie. Za myślenie odpowiada mózg , a konkretnie prawa półkula a ja jestem sumieniem geniuszu.
- Oj nie wymądrzaj się! - krzyknęłam w duchu - W ogóle po co ja z Tobą gadam jesteś tylko wytworem mojej wyobraźni.
- Tak ale To ja muszę się użerać z tobą i pilnować żebyś nie robiła głupstw.
- Och zamknij się. - Z szafki obok szpitalnego łóżka wzięłam telefon dziewczyny. Co prawda nie był to iPhone ale wyglądał na zadbanego. Odblokowałam ekran. Hasło. Myśl Kiara myśl...
- Dalej chcesz to zrobić?- zapytało znowu sumienie.
- Miałeś sobie pójść. - pomyślałam starając się go zignorować.
- Gdzie? Ja jestem w Tobie! Mnie nie wyrzucisz.
Postanowiłam, że go zignoruje.
No dobra. Co bym dała na hasło gdybym była Moon. Magia Krwi. Wpisałam hasło i nic. Może sama Magia.Też nic. Zastanowiłam się chwile.
-No przecież! - chyba to powiedziałam na głos. Wpisałam na klawiaturze telefonu 'Matt'.
Udało się! Kiara... Jesteś Genialna. No dobra od czego by tu zacząć. Może notatki. Wiadomości tak na pierwszy ogień to chyba nie bardzo.
-Dzień dobry Panno Cullen - do sali wszedł dr.  (wymyśl nazwisko Hermes nie umie ). Serio? Nie w takim momencie.
-Dzień dobry- odrzekłam chowając telefon Moon pod poduszkę.
- Jak się dziś czujesz? - zapytał z uśmiechem siadając obok mnie na krześle.
- Dobrze.
- A kręci Ci się w głowie? - spytał opiekuńczym głosem. Widziałam go już nie jeden raz i był miłym gościem, dość młodym jak na neurologa.
- Może nie tyle w głowie ...- nie wiedziałam jak to sprecyzować. - Co.... w oczach.
- yhm. Rozumiem. A jest Ci nie dobrze?
- Nie chyba nie. -odrzekłam siadając trochę wyżej.
- Okej. A więc panno Cullen - Zajrzał do jakiś papierów - Musimy zrobić kilka badań dla pełności czy aby na pewno wszystko jest w porządku, bo jeśli tak to po jutrze możliwe że wrócisz do domu.
- Naprawdę? -Zdziwiłam się - To świetnie!
- Czyli nie będziesz marudzić? - spytał z uśmiechem.
- O ile nie będziecie mnie kłóć to nie.
Doktor  (wymyśl nazwisko Hermes nie umie ) zaczął się śmiać po czym przeszedł do konkretów.
- A więc Panno Cullen. Czy Pani coś dzisiaj piła.
- To jest pytanie potrzebne do badań neurologicznych? - spytałam zdziwiona.
- Nie Ale nie masz moja droga kroplówki nawadniającej a powinnaś dużo pić.
- No to dzisiaj chyba nie.- odrzekłam - przed chwilą wstałam.
- W porządku. Powiem potem którejś pielęgniarce żeby Cię przypilnowała żebyś piła regularnie co pół godziny. A więc...- przysunął się bliżej mojego łóżka - położył ręce na moich obojczykach lekko uciskając -  Boli? - zaprzeczyłam. Następnie położył rękę na mojej głowie. Tu już zabolało. Lekko się skrzywiłam. - Tutaj boli tak? No dobra. - odrzekł wstając- rozluźnij się już nic Cię nie powinno boleć- z kieszeni kitla wyciągnął małą latareczkę. -
patrz na mój palec - przesuwał swój palec we wszystkie strony, przyświecając w nie światłem latarki. - Yhm. Możesz wstać?
-Raczej tak - odrzuciłam kołdrę na bok i stanęłam na podłodze. Trochę mi się zakręciło w głowie ale nie do tego stopnia żeby upaść.
- Podaj mi ręce.- powiedział stając na przeciwko mnie.- Teraz zamknij oczy i oddychaj spokojnie. - wykonałam polecenie - Teraz puszcze Ci ręce, a Ty dalej stój - straciłam punkt podparcia ale nie było tak źle. - Spróbuj teraz stanąć na jednej nodze. Tylko spokojnie i powoli.
Delikatnie oderwałam stopę od podłogi ale nie mal natychmiast się zachwiałam prawie upadając .Doktor  (wymyśl nazwisko Hermes nie umie ) przytrzymał mnie lekko abym nie upadła.- No ostrożnie. Usiądź sobie.- Z jego pomocą usiadłam na łóżku. - Oprzyj się i  oddychaj spokojnie, a ja zapiszę sobie tylko jedną rzecz i zaraz przechodzimy dalej.
Zastosowałam się do poleceń lekarza.
- Okej. Możemy dalej? - spytał
- Yhm. - odrzekłam krótko, otwierając oczy i siadając prosto na łóżku.
- No to tak.- stanął na przeciwko mnie i skrzyżował ręce. - ściśnij jak najmocniej dasz radę.
Carlisle mi coś mówił o tym badaniu. Nie mam pojęcia jak to się fachowo nazywa ale jest podstawowe badanie neurologiczne badające siłę mięśni. No ale zrobiłam to o co prosił.
- yhm... bardzo ładnie.- odrzekł - teraz sobie usiądź i załóż nogę na nogę. - Z szerokiej kieszeni białego kitla młotek neurologiczny.
- Niee. będzie bolało - jęknęłam siadając tak jak mi kazał.
- Gdzie tam - kucnął i położył rękę na moim kolanie aby wyczuć odpowiednie miejsce no wykonania badania - Gotowa?
- Nie.
Doktor się uśmiechnął po czym uderzył młotkiem w moje kolano które podskoczyło, tak jak miało. To samo było z drugim.
- Mhm. Bardzo dobrze - odrzekł wstając - Wydaje mi się że wszystko w porządku. Zlecę jeszcze tylko tomografie głowy tak dla pewności.
- Coś nie tak? - spytałam opierając się o poduszkę.
- Nie o to chodzi spokojnie. Po prostu za nim Cię wypiszemy musimy mieć pewność że nic Ci nie jest.- odrzekł z przyjaznym uśmiechem, bardziej przyjaciela niż lekarza. - Tak że nic się nie martw. Idę załatwić tomograf i zaraz do Ciebie przyjdę. - puścił do mnie oko po czym wyszedł z sali. A więc operacja "telefon Moon" czas zacząć.

* Hejoł tu Łikki :p Chciałam Wam powiedzieć, że zakładamy z Hermesem aska x'D (tak bardzo Was to obchodzi wiem xdd)
Macie linka x'D ASK
Hermes jeszcze o tym nie wie.. ale no ja wiem x'D (pominmy fakt, że to zdanie było bez sensu)
To papa ludzie tsaa xd*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz