Już miałam wchodzić do szpitala, gdy okazało się, że drzwi są zamknięte. Cholera. Rozejrzałam się. Było ciemno, w niektórych salach świeciło się światło. Nie pamiętałam dokładnie, w której sali była Kiara. Kurcze, szkoda, że nie mam magicznych mocy i nie mogę podlecieć do okien.. Ha! Jestem genialna! Podlatywałam po kolei do każdego z okien.
- Jeju jaki ten szpital ogromnyyyy - westchnęłam po długim czasie latania i zaglądania do okien - Muszę odpocząć..
Usiadłam na ławce, by odetchnąć. Coraz ciemniej się robiło, a ja wciąż nie miałam tego cholernego telefonu! Nawet nie wiem, która godzina. A co jeśli Kiara przeczytała moje wiadomości z Mattem? Chociaż my nic takiego nie pisaliśmy znowuż złego. Czy ja mam na telefonie coś złego? Hm.. zdjęć nie mam, nagrań też nie mam.. NOTATKI! Tak! W notatkach miałam wszystkie moje myśli.
Od razu wbiłam się w powietrze, by szukać tej Cullenowej. Teraz zaczęłam Jej szukać od najwyższego piętra. Po 10, może 20 minutach Ją znalazłam. Rozmawiała z kimś przez telefon. Zapukałam lekko w okno. Nie usłyszała. Zapukałam trochę mocniej. Znowu zero reakcji.
- Mamo mamo patrz! - usłyszałam głos dziecka. Spojrzałam w dół. Jakieś dziecko na wózku inwalidzkim wracało z mamusią do szpitala z wieczornego spaceru. Spanikowałam i wybiłam szybę (uderzając głową o podłogę).
- Ał.. - szepnęłam, chwytając się za głowę.
- Zadzwonię, później muszę iść do toalety - usłyszałam głos mojej znajomej - Bardzo boli?
Z trudem wstałam. Rozejrzałam się po pokoju.
- Trochę.. - spojrzałam na rozbitą szybę - O nie..
- Nie przejmuj się, coś się wymyśli.. - powiedziała.
- Czekaj.. Szyba.. Szkło.. - myślałam nad tym czy jestem w stanie naprawić tą szybę. Jak dobrze, że Kiara ma sama salę. Uklękłam nad tymi kawałeczkami, po czym sięgnęłam po największy.
- Odsuń się - wymamrotałam. Skupiłam się, wyciągając rękę przed siebie. Ciepło.. Gorąco.. Piekło.. Moja dłoń była w płomieniach. Zaczęłam sklejać szkła w całość.
- Łaa.. - usłyszałam za sobą. Gdy skleiłam wszystkie części, dostawiłam do okna. Nie było za równo, ale musiało wystarczać.
- Nie wiedziałam, że tak się da.. - szepnęłam po skończonej robocie.
- Ja też, więc nie martw się - uśmiechnęła się.
- Dobrze.. Ja przyszłam po swój telefon - powiedziałam rozglądając się za nim. Dziewczyna wyciągnęła rękę z moim telefonem.
- Proszę
- Nie czytałaś nic prawda? - spytałam z nadzieją.
- Posłuchaj.. Myślę, że profesor Matt, nie jest idealnym.. mężczyzną dla Ciebie. - czyli przeczytała. Cudownie!
- To tylko moja sprawa - odpowiedziałam piorunując Ją wzrokiem. Wyrwałam Jej mój telefon i schowałam go do kieszeni.
- Wiem i przepraszam, że się wtrącam. Ale martwię się o Ciebie.. Profesor Matt jest od Ciebie starszy i to o wiele.. A jest wieele chłopaków dla Ciebie i..
- To moja sprawa, a nie Twoja! Nie wtrącaj się! Kto Ci kazał to czytać? Nikt! Więc nie miałaś takiego prawa! - wykrzyczałam Jej to prosto w twarz. Chyba trochę przegięłam, bo widziałam w Jej oczach łzy. Ale jaki prawem mi grzebała w telefonie?
Jej wzrok powędrował na moje dłonie. Powędrowałam za Nimi. Ogień.
- Cześć - otworzyłam okno i w pośpiechu wyfrunęłam od Kiary. Zaczęłam lecieć przed siebie. Nie patrząc już na dół, tylko przed siebie. Co jakiś czas sprawdzałam czy mam przy sobie telefon. Oczywiście ogień zdmuchnęłam, wylatując z okna. Po kilku minutach wylądowałam pod internatem. O dziwo, było jeszcze otwarte.. Rozejrzałam się, wszędzie ciemno. Może coś się stało? Podeszłam do pokoju nauczycielskiego, by sprawdzić czy tam ktoś jest.
- No to jak tam z Nią? - usłyszałam kobiecy głos od tamtych drzwi - .. Aha.. Mhm... Czyli mamy Ją?
O co chodzi? Jaką Ją? Spojrzałam do dziurki od klucza. Pani dyrektor, rozmawiała chyba przez telefon. Nie widziałam dokładniej. Zresztą co mnie to obchodzi? Pewnie chodzi o jakąś uczennice.
- Cholera! Dobra, ja idę spać.. Jak będziesz coś wiedział z Nią to mów - chyba się rozłączyła i zmierzyła w moją stronę. O nie! Gdzie ja się schowam?! Jezus myśl.. Ustawiłam się za drzwiami. W końcu one się same zamykają, więc nie będzie musiała ich zamykać. Wyszła z pokoju, po czym odwróciła się. Dalsza akcja mnie jeszcze bardziej zszokowała. Zaczęła sobie nucić coś pod nosem i patrząc się na mnie, po prostu poszła dalej! Co jest? Może rzeczywiście mnie nie zauważyła.. Hm nie wiem co mam o tym myśleć. Przecież mnie widziała, patrzyła się w moje oczy! A potem po prostu sobie poszła! Spodziewałam się jakiejś kary czy coś.. A tu.. Jestem w szoku.. Może rzeczywiście mnie nie widziała. Hm.. Dobra, jutro o tym pogadam z Mattem, a teraz idę spać.
*Pozdrawiamy mocno mocno :) i zapraszamy na naszego aska ;)*
Co sądzisz o tym blogu?
poniedziałek, 26 stycznia 2015
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Rozdział szósty ( oczami Kiarry Cullen)
Kiedy doktor Parker (Hermes wymyślił nazwisko brawa dla Niej) wyszedł z mojego pokoju,wyciągnęłam telefon Moon spod poduszki.
- Kiara zostaw - odezwało się moje sumienie.
- Znowu Ty?
- Co Ci tak na tym zależy?
- A co Cię to interesuje? Przestań być wścibski!
- Co Ci się dzisiaj dzieje? Zazwyczaj, jesteś normalna a od kilku nie da się z tobą wytrzymać!
- Zamknij się w końcu i sprawdź czy Cię w Lidlu nie ma - odrzekłam starając się go ignorować i odblokowałam ekran telefonu. - ale gdzie tam! Kto by Cię chciał!
- Aaaa zapomniałem - odrzekł - jesteś kobietą.
- Spadaj. - potrząsnęłam głową chcąc się uwolnić od tego nieszczęsnego sumienia.
No dobra. Wpisałam hasło do telefonu i weszłam na notatki. Nie było tam zawile wpisów, ale jeden mnie zaintrygował.
- Kiara zostaw - odezwało się moje sumienie.
- Znowu Ty?
- Co Ci tak na tym zależy?
- A co Cię to interesuje? Przestań być wścibski!
- Co Ci się dzisiaj dzieje? Zazwyczaj, jesteś normalna a od kilku nie da się z tobą wytrzymać!
- Zamknij się w końcu i sprawdź czy Cię w Lidlu nie ma - odrzekłam starając się go ignorować i odblokowałam ekran telefonu. - ale gdzie tam! Kto by Cię chciał!
- Aaaa zapomniałem - odrzekł - jesteś kobietą.
- Spadaj. - potrząsnęłam głową chcąc się uwolnić od tego nieszczęsnego sumienia.
No dobra. Wpisałam hasło do telefonu i weszłam na notatki. Nie było tam zawile wpisów, ale jeden mnie zaintrygował.
Coraz trudniej mi się z Tym wszystkim pogodzić. Jestem Magiem Żywiołów. Boje się. Na początku nie miałam Nikogo z kim bym mogła porozmawiać, albo komu się wyżalić. Wszyscy się mnie boją. Czasami ja sama się siebie boje.Tylko Matt się mną zaopiekował, kiedy odkrył moją inność niezwykłą moc.Jest moim przyjacielem ale On chyba traktuje to bardziej poważnie. Podoba mi się to. Kiedy jesteśmy sami dotyk jego ciepłych dłoni sprawia że moim ciałem wstrząsa cudowny dreszcz. Nigdy czegoś takiego nie czułam. Od czasu kiedy postanowił się nade mną zlitować pomóc mi wystarczyło mu przytulenie czy przelotny pocałunek. Teraz jego ruchy i dotyk stają się bardziej odważne. Staje się bardziej czuły. Czasami pozwala sobie na delikatne wsunięcie rąk pod moją bluzkę. Wiem że nie zrobi nic czego bym nie chciała. Ale ja chce wszystko co jest związane z nim. Che jego bliskości. Che Go jako mężczyzny.
Niedziela 25 września.
Słucham? Potrząsnęłam głową bo nie mogłam uwierzyć w to co przeczytam. Czy Ona i On...? Czy Ona chce?... Co za idiota! Ona ma tylko 16 lat a On z 30 jak nie więcej! Biedna Moon...Musi mieć naprawdę zrujnowaną psychikę. Jasper, mąż Alice też jest wampirem. Pracuje w tym samym szpitalu co Carlisle jako Psychiatra. Nie raz słyszałam jak w domu rozmawiał z Carlislem o zaburzeniach osobowości i zaburzeniach emocjonalnych ich pacjentów. Osoby które cierpią na te zaburzenia i nie mają z kim porozmawiać,to jednym ze sposobów rozwiązywania swoich problemów samotności wylewają swoje problemy na papier a w tym przypadku na telefon. Muszę coś z tym zrobić.
- Nie odpuścisz co? - zapytało sumienie.
- Teraz na pewno nie. - odrzekłam Mu stanowczo. - Jest zdesperowana i może zrobić coś czego będzie żałować.
Co ja mam robić? I kogo mogę się poradzić? O Harrym nawet nie myślę bo wiem jak by zareagował... Carlisle by mi pomógł. Myślę że to dobry pomysł. Chociaż nie.. Straciła by już całkowicie do mnie zaufanie. Które i tak jest nie wielkie.
Eh co ja mam robić? Z zamyśleń wyrwało mnie pukanie.
- Można? - zapytał Harry z uśmiechem wchodząc do pokoju.
- Śmiało - odrzekłam taka zamyślona.
- Co Ty taka zamyślona? - usiadł na krześle i popatrzył na telefon. Od razu zmienił wyraz twarzy.
- Po co Ci telefon White? - w jego oczach zobaczyłam zdziwienie przeradzające się powoli w ciemność.
- Poczekaj chwile - odrzekłam - myślę.
- No chyba nie bardzo - wyrwał mi telefon z ręki.
- Harry co Ty robisz?! - wyskoczyłam z łóżka i chciałam Mu wyrwać telefon. Za wszelka cenę nie mogłam pozwolić aby to przeczytał. Rzuciłam się na Niego - Przestań Harry to nie jest Twój telefon! - starałam się mu wyrwać telefon ale był za wysoki. Zapomniałam że nie powinnam wstawać bo jestem świeżo po wstrząsie mózgu. Poczułam że pokój wiruje a przed oczami miałam ciemne mroczki. Przestałam usilnie odebrać Harremu telefon Moon i oparłam się szafkę nocną ab nie upaść na ziemie.
- Kiara wszystko w porządku? - spytał zaniepokojony Harry zostawiając telefon i pomagając mi usiąść na łóżku. - Siedź spokojnie zaraz po kogoś pójdę. Wybiegł z mojego pokoju. Ukryłam głowę między kolana, ale zrobiło się jeszcze gorzej. Zaczęła mnie strasznie boleć głowa więc od razu podniosłam głowę aby ból minął jednak nic to nie dało. Miałam wrażenie że jestem pod powierzchnią wody. Wiedziałam że ktoś coś do mnie mówił ale nie wiedziałam co, kto, ani ile czasu minęło. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą jakiegoś młodego rezydenta nad sobą a po prawej stronie łóżka Carlisla. Zanim stał przerażony Harry.
- Kiara nie możesz wstawać z łóżka. - odrzekł Carlisle. Znowu strasznie zaczęła mnie boleć głowa. Mimowolnie podniosłam ręce do głowy. - Boli cię głowa? - spytał Carlisle odciągając delikatnie moje ręce. Delikatnie skinęłam głową zwijając się z bólu. - spokojnie. Martin 2 mg diclofenacenu dożylnie.
- Tak jest - powiedział rezydent po czym gdzieś poszedł.
- Co jej jest? - spytał wystraszonym głosem Harry.
- Boli ją głowa ale zaraz powinno jej przejść. - coraz bardziej nie mogłam sobie poradzić z bólem.- Kiara uspokój się popatrz na mnie. - otworzyłam oczy w których zdążyły się zgromadzić łzy. - Zaraz dostaniesz lek przeciwbólowy. Spokojnie.
Wtedy do sali wszedł Martin ze strzykawka w ręce. Mimowolnie zamknęłam oczy.
- dożylnie - odrzekł Carlisle do rezydenta i odsłonił moją rękę. poczułam ukłucie. - Już spokojnie zaraz Cię przestanie boleć. - środek uspakajający zaczął działać. Poczułam ulgę i spokój. Ten sztuczny chemiczny spokój. Ale jednak spokój. - jedziemy na tomografie.
Usłyszałam głos Carlislea i nagle moje łóżko zaczęło się poruszać.
- Postaraj się zasnąć. - Odrzekł Carlisle spokojnym głosem. I tak chyba zrobię.
Otworzyłam oczy. Byłam z powrotem w mojej sali. Ciekawe ile spałam. Nie wytrzeźwiałam do końca jeszcze po środkach przeciwbólowych i uspakajających więc nie bardzo wiedziałam co robię. sięgnęłam po telefon aby sprawdzić która jest godzina. 3:24. Chyba za wcześnie aby dzwonić do ludzi... Coś mi nie pasowało. Coś było innego niż zwykle. Wpatrywałam się w godzinę na telefonie....
No przecież! Kiara oficjalnie jesteś idiotką. Trzymałam w rękach nie mój telefon tylko telefon Moon! Ach te środki uspakajające... Może...
- Mam nadzieje że nie chcesz tego znowu zrobić.- powiedziało moje sumienie - Ostatnim razem jak przeglądałaś jej telefon to przez następne 5 minut nie byłaś przytomna.
- Nie dasz mi spokoju prawda? - spytałam w duchu.
- Martwię się o Ciebie. Nie lubię jak mdlejesz bo wtedy to JA nie wiem co się stało.
- Teraz nie ma Harrego i się nie wścieknie. - odblokowałam ekran - Tak że do zobaczenia dzisiaj rano.
Usłyszałam głos Carlislea i nagle moje łóżko zaczęło się poruszać.
- Postaraj się zasnąć. - Odrzekł Carlisle spokojnym głosem. I tak chyba zrobię.
Otworzyłam oczy. Byłam z powrotem w mojej sali. Ciekawe ile spałam. Nie wytrzeźwiałam do końca jeszcze po środkach przeciwbólowych i uspakajających więc nie bardzo wiedziałam co robię. sięgnęłam po telefon aby sprawdzić która jest godzina. 3:24. Chyba za wcześnie aby dzwonić do ludzi... Coś mi nie pasowało. Coś było innego niż zwykle. Wpatrywałam się w godzinę na telefonie....
No przecież! Kiara oficjalnie jesteś idiotką. Trzymałam w rękach nie mój telefon tylko telefon Moon! Ach te środki uspakajające... Może...
- Mam nadzieje że nie chcesz tego znowu zrobić.- powiedziało moje sumienie - Ostatnim razem jak przeglądałaś jej telefon to przez następne 5 minut nie byłaś przytomna.
- Nie dasz mi spokoju prawda? - spytałam w duchu.
- Martwię się o Ciebie. Nie lubię jak mdlejesz bo wtedy to JA nie wiem co się stało.
- Teraz nie ma Harrego i się nie wścieknie. - odblokowałam ekran - Tak że do zobaczenia dzisiaj rano.
Skończyłam z nim konwersacje. Dobra idę na żywioł.
SMS.
Były tam tylko 2 konwersacje.
Pierwsza- Matt Solberg. Kto by się spodziewał.
Druga - WYGRAJ 100 000 ZŁ !!!
Uśmiechnęłam się lekko. Matt Solberg. Było tam sporo SMS-ów. Pisali ze sobą praktycznie 24/7. Przeglądałam tę jakże ciekawą konwersację i zastanawiałam się jak zabić tego palanta/kretyna/idiotę etc. Całość była... Co najmniej obrzydliwa. Ale jedna część konkretnie z 26 września...Czyli z wczoraj..... A nie... w sumie to od 3 godzin już przedwczoraj ... Mega mnie zaintrygowała
MATT SOLBERG
Dzień dobry Moon :p
JA
Hejka Matt :3 Kolejny dzień niezapomnianych przygód? :)
MATT SOLBERG
No raczej nie inaczej :D I jak tam z Twoim tkaniem krwi? Upatrzyłaś sobie już ofiarę?
JA
Nieeee jak na razie mam zamiar poćwiczyć na zwierzętach. Może jakąś mysz, może szczur...
*Więc o to chodziło z tą myszą*
MATT SOLBERG
Tylko się nie przemęcz. Wiesz że to jest bardzo męczące i potrzebujesz dużo energii.
JA
Nie martw się nic mi nie będzie.
MATT SOLBERG
Jak mam się o ciebie nie martwić? Wiesz, że te treningi kosztują Cię dużo energii nawet bardzo dużo jak dopiero zaczynasz.
JA
Wiem... Czasami po czymś takim kręci mi się trochę w głowie i troszkę trudno mi jest ustać na nogach ale to chyba nic takiego ;)
MATT SOLBERG
O tym właśnie mówię. Dlatego musisz dużo spać, więcej pić a o odchudzaniu nie chce słyszeć bo po trzech treningach wylądujesz na SORze z anemią.
JA
Dobrze panie doktorze xD
MATT SOLBERG
Wizyta kontrolna za 5 sekund
JA
Ee?
MATT SOLBERG
Jestem pod twoimi drzwiami xD Wychodź szybko, bo jak ktoś mnie tu znajdzie to po mnie :p
Uhh... Czyli że ona przez te całe abrakadabra może się wykończyć? Nie no to jest jakieś chore! A ten Matt... Co On sobie wyobraża! Jest od niej dwa razy starszy! i JEST NAUCZYCIELEM DO CHOLERY! To za dużo jak na mój mózg. Kiara ale Ty masz ciężkie życie. Chyba już nie zasnę.... Schowałam telefon Moon pod poduszkę i z szafeczki nocnej wzięłam mojego iPhona. o dostałam SMS. Od Harrego.
HARRY
Kochanie przepraszam Cię. Wiem to moja wina ale nie
chciałem żeby tak się stało. Poniosło mnie i nie powinienem
się tak zachować. Mam nadzieje że nic Ci nie jest...
Napisz jak się obudzisz.. Kocham Cię.
Głupi Harry ... Przecież i tak go kocham bez względu na to co zrobił.
JA
Harry Ty głupi głupku nie masz za co przepraszać xD
To nie twoja wina że mam wstrząs mózgu wiec się ogarnij
Kocham Cię i zawszę będę nawet jak zrobisz coś głupiego
a w twoim przypadku jest to jakieś 20 razy na dobę .
Nie martw się wszystko będzie w porządku. :*
Muszę do kogoś zadzwonić.... Tata na pewno nie śpi. W końcu jest wampirem.
Wybrałam numer do taty i przyłożyłam telefon do ucha .
- Kiara wszystko w porządku? - spytał tata ze strachem w głosie.
- Tak tato wszystko w porządku nie martw się - odrzekłam z lekkim uśmiechem ściszonym głosem. Była wkońcu 3 w nocy - porostu leki uspakajające i usypiające przestały działać w mało odpowiednim momencie i stwierdziłam że muszę z kimś pogadać bo zanudzę się na śmierć do rana.
- Kiara nie strasz mnie - odrzekł z ulgą - Jak się czujesz córeczko?
- Nawet dobrze. Boli mnie troszkę głowa ale tak będzie przez jakiś tydzień.
- Byłem u Ciebie z mamą kiedy spałaś. Carlisle powiedział że nie chce Cię budzić. Nie rób więcej takich numerów mała.
Uśmiechnęłam się promiennie. Mój tata był taki opiekuńczy a jednocześnie taki wyluzowany.
- Postaram się - odrzekłam.
- A piłaś coś ? Bo z tego co wiem to nie masz kroplówki nawadniającej.
- Oj tato nie przesadzaj nie umieram.
- W szafce masz soczek pomarańczowy i jeszcze kilka innych rzeczy chociażby laptopa żebyś się nie nudziła - odrzekł z uśmiechem - Patrz jak ojciec Cię kocha.
- Ależ dziękuję - skrzyżowałam nogi i usiadłam na łóżku. - A jak tam w domu?
- Emmet zdemolował chatę po imprezie - dodał śmiejąc się.
- Serio? - spytałam zdziwiona
- Nie - odrzekł. Oj tato... - Mama przyszła chcesz z Nią porozmawiać?
- Yhm. - odrzekłam krótko, sięgając po soczek pomarańczowy. Rzeczywiście było tam sporo rzeczy. i laptop.
- Hej Kiara. Jak się czujesz? - spytała opiekuńczo mama
- No dobrze - odkręciłam korek od soczka pomarańczowego i wypiłam łyk.
- Chcesz czegoś? Jutro przyjdziemy do Ciebie więc jak coś to Ci przyniesiemy.
- No skoro nalegasz... - zastanowiłam się - To możesz przynieść tego misia od Harego... Ładowarkę do telefonu. Słuchawki, Chipsy. Nutelle...
- Dasz palec to weźmie rękę - usłyszałam śmiech taty w telefonie. Pewnie mieli włączone na głośno mówiący.
- Oj tato no.
- Za bardzo ją rozpieszczasz Bella.
- No wiesz tatusiu. W końcu nie każdy ma rodziców wampirów. - znowu napiłam się soku .
- Weź Edward wyluzuj - powiedziała mama - Nie widzisz że twoja córka pierworodna jest chora.
- No pewnie czyli to teraz wszystko moja wina?
Nagle rozległ się przeraźliwy huk. Ktoś wskoczył przez okno. Na podłodze było pełno potłuczonego szkła. Jakaś postać leżała na podłodze wśród odłamków starej szyby. Nagle oniemiałam.
- Kiara wszystko w porządku? - spytał zaniepokojony tata.
- Tak..- odrzekłam niepewnie z szokiem w głosie, który starałam się ukryć - Zadzwonię później muszę iść do toalety. - Jestem pewna że tego nie kupił.
-Kiara pocze... - rozłączyłam się.
Popatrzyłam na osobę która wpadła przed chwilą przez okno.
Na podłodze leżała Moon.
SMS.
Były tam tylko 2 konwersacje.
Pierwsza- Matt Solberg. Kto by się spodziewał.
Druga - WYGRAJ 100 000 ZŁ !!!
Uśmiechnęłam się lekko. Matt Solberg. Było tam sporo SMS-ów. Pisali ze sobą praktycznie 24/7. Przeglądałam tę jakże ciekawą konwersację i zastanawiałam się jak zabić tego palanta/kretyna/idiotę etc. Całość była... Co najmniej obrzydliwa. Ale jedna część konkretnie z 26 września...Czyli z wczoraj..... A nie... w sumie to od 3 godzin już przedwczoraj ... Mega mnie zaintrygowała
MATT SOLBERG
Dzień dobry Moon :p
JA
Hejka Matt :3 Kolejny dzień niezapomnianych przygód? :)
MATT SOLBERG
No raczej nie inaczej :D I jak tam z Twoim tkaniem krwi? Upatrzyłaś sobie już ofiarę?
JA
Nieeee jak na razie mam zamiar poćwiczyć na zwierzętach. Może jakąś mysz, może szczur...
*Więc o to chodziło z tą myszą*
MATT SOLBERG
Tylko się nie przemęcz. Wiesz że to jest bardzo męczące i potrzebujesz dużo energii.
JA
Nie martw się nic mi nie będzie.
MATT SOLBERG
Jak mam się o ciebie nie martwić? Wiesz, że te treningi kosztują Cię dużo energii nawet bardzo dużo jak dopiero zaczynasz.
JA
Wiem... Czasami po czymś takim kręci mi się trochę w głowie i troszkę trudno mi jest ustać na nogach ale to chyba nic takiego ;)
MATT SOLBERG
O tym właśnie mówię. Dlatego musisz dużo spać, więcej pić a o odchudzaniu nie chce słyszeć bo po trzech treningach wylądujesz na SORze z anemią.
JA
Dobrze panie doktorze xD
MATT SOLBERG
Wizyta kontrolna za 5 sekund
JA
Ee?
MATT SOLBERG
Jestem pod twoimi drzwiami xD Wychodź szybko, bo jak ktoś mnie tu znajdzie to po mnie :p
Uhh... Czyli że ona przez te całe abrakadabra może się wykończyć? Nie no to jest jakieś chore! A ten Matt... Co On sobie wyobraża! Jest od niej dwa razy starszy! i JEST NAUCZYCIELEM DO CHOLERY! To za dużo jak na mój mózg. Kiara ale Ty masz ciężkie życie. Chyba już nie zasnę.... Schowałam telefon Moon pod poduszkę i z szafeczki nocnej wzięłam mojego iPhona. o dostałam SMS. Od Harrego.
HARRY
Kochanie przepraszam Cię. Wiem to moja wina ale nie
chciałem żeby tak się stało. Poniosło mnie i nie powinienem
się tak zachować. Mam nadzieje że nic Ci nie jest...
Napisz jak się obudzisz.. Kocham Cię.
Głupi Harry ... Przecież i tak go kocham bez względu na to co zrobił.
JA
Harry Ty głupi głupku nie masz za co przepraszać xD
To nie twoja wina że mam wstrząs mózgu wiec się ogarnij
Kocham Cię i zawszę będę nawet jak zrobisz coś głupiego
a w twoim przypadku jest to jakieś 20 razy na dobę .
Nie martw się wszystko będzie w porządku. :*
Muszę do kogoś zadzwonić.... Tata na pewno nie śpi. W końcu jest wampirem.
Wybrałam numer do taty i przyłożyłam telefon do ucha .
- Kiara wszystko w porządku? - spytał tata ze strachem w głosie.
- Tak tato wszystko w porządku nie martw się - odrzekłam z lekkim uśmiechem ściszonym głosem. Była wkońcu 3 w nocy - porostu leki uspakajające i usypiające przestały działać w mało odpowiednim momencie i stwierdziłam że muszę z kimś pogadać bo zanudzę się na śmierć do rana.
- Kiara nie strasz mnie - odrzekł z ulgą - Jak się czujesz córeczko?
- Nawet dobrze. Boli mnie troszkę głowa ale tak będzie przez jakiś tydzień.
- Byłem u Ciebie z mamą kiedy spałaś. Carlisle powiedział że nie chce Cię budzić. Nie rób więcej takich numerów mała.
Uśmiechnęłam się promiennie. Mój tata był taki opiekuńczy a jednocześnie taki wyluzowany.
- Postaram się - odrzekłam.
- A piłaś coś ? Bo z tego co wiem to nie masz kroplówki nawadniającej.
- Oj tato nie przesadzaj nie umieram.
- W szafce masz soczek pomarańczowy i jeszcze kilka innych rzeczy chociażby laptopa żebyś się nie nudziła - odrzekł z uśmiechem - Patrz jak ojciec Cię kocha.
- Ależ dziękuję - skrzyżowałam nogi i usiadłam na łóżku. - A jak tam w domu?
- Emmet zdemolował chatę po imprezie - dodał śmiejąc się.
- Serio? - spytałam zdziwiona
- Nie - odrzekł. Oj tato... - Mama przyszła chcesz z Nią porozmawiać?
- Yhm. - odrzekłam krótko, sięgając po soczek pomarańczowy. Rzeczywiście było tam sporo rzeczy. i laptop.
- Hej Kiara. Jak się czujesz? - spytała opiekuńczo mama
- No dobrze - odkręciłam korek od soczka pomarańczowego i wypiłam łyk.
- Chcesz czegoś? Jutro przyjdziemy do Ciebie więc jak coś to Ci przyniesiemy.
- No skoro nalegasz... - zastanowiłam się - To możesz przynieść tego misia od Harego... Ładowarkę do telefonu. Słuchawki, Chipsy. Nutelle...
- Dasz palec to weźmie rękę - usłyszałam śmiech taty w telefonie. Pewnie mieli włączone na głośno mówiący.
- Oj tato no.
- Za bardzo ją rozpieszczasz Bella.
- No wiesz tatusiu. W końcu nie każdy ma rodziców wampirów. - znowu napiłam się soku .
- Weź Edward wyluzuj - powiedziała mama - Nie widzisz że twoja córka pierworodna jest chora.
- No pewnie czyli to teraz wszystko moja wina?
Nagle rozległ się przeraźliwy huk. Ktoś wskoczył przez okno. Na podłodze było pełno potłuczonego szkła. Jakaś postać leżała na podłodze wśród odłamków starej szyby. Nagle oniemiałam.
- Kiara wszystko w porządku? - spytał zaniepokojony tata.
- Tak..- odrzekłam niepewnie z szokiem w głosie, który starałam się ukryć - Zadzwonię później muszę iść do toalety. - Jestem pewna że tego nie kupił.
-Kiara pocze... - rozłączyłam się.
Popatrzyłam na osobę która wpadła przed chwilą przez okno.
Na podłodze leżała Moon.
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Rozdział piąty (oczami Moon White)
Biegłam jak najszybciej mogłam. Znowu uciekam od swoich czynów, znowu. Mam tego powoli dosyć. Gdzie ja teraz pójdę? Może do Matta.. On zawsze jest przy mnie, da się z Nim porozmawiać. Normalnie. Co prawda jest w sobie zamknięty i w sumie ja też aczkolwiek, jeśli ma problem to potrafi przyjść i powiedzieć co leży mu na sercu. Zaufał mi, ja Jemu też strasznie ufam. Ja.. Kocham Go. Zawrócił mi w głowie. Myślę o Nim 24/7. Co robi? O czym myśli? Czy będzie chciał dalej mnie uczyć? Nie chcę Go stracić. Matt jest cudownym człowiekiem. Wie co ja przeżywam teraz, mówił że kiedyś wywinął podobny numer, lecz z tragicznym zakończeniem. Nie chcę ze mną o tym rozmawiać. Nie będę na Niego naciskać, jednak ciekawość jest.
Wracając, postanowiłam wybrać się do Matta i opowiedzieć Mu wszystko. Po około 10 minutach, byłam pod Jego pokojem. On też mieszkał w internacie. Weszłam bez pukania. Siedział przy oknie, wpatrując się w coś. Gdy usłyszał mnie, od razu się odwrócił.
- Oh Moon.. co Ty tu robisz? - spytał z uśmiechem podchodząc do mnie.
- Ja.. zrobiłam coś głupiego.. - powiedziałam, spuszczając wzrok.
- Co się stało? - spytał z zaniepokojeniem w głosie.
- Ja.. - poczułam pojedyncze łzy w moich oczach - Ujawniłam się komuś, robiąc przy tym bałagan..
- Ej, nie płacz - uśmiechnął się lekko, ocierając jedną z moich łez - Mów konkretami
- Powiedziałam Kiarze Cullen kim jestem.. właściwie jest bardzo hm.. wyrozumiała
- Jednak czuję w Twym głosie niepewność..
- Bo.. Zaatakowałam Harrego Stylesa.. Ale przypadkowo! Ja nie kontroluje tego! Ja..
- Już się nie tłumacz, poproszę Ich jutro na rozmowę do siebie - uśmiechnął się opiekuńczo, po czym pocałował mnie w czoło. Chwyciłam się za to miejsce, po czym popatrzyłam na Niego. Uśmiechnął się tak strasznie uroczo.
- Tylko, że.. - ściągnęłam rękę z czoła - Kiara Cullen jest w szpitalu.. przeze mnie
- Jak to? - uniósł jedną brew do góry.
- Widzisz.. trenowałam na myszy tkanie krwi i Ona to..
- Tkałaś krew? - przerwał zdumiony moim osiągnięciem.
- Mhm.. - uśmiechnęłam się lekko - Chcesz mogę coś zademonstrować..
- Może potem, bo nie ma na kim - zaśmiał się - Musisz wiedzieć, że jestem z Ciebie dumny. Inni magowie żywiołów, uczyli się tkania krwi latami a Ty to opanowałaś w zaledwie kilka minut. Naprawdę jesteś świetna!
- Nie równam się z Twoimi umiejętnościami Matt. To Ty tu jesteś tym wspaniałym i utalentowanym.. Podziwiam Cię - powiedziałam, na co On uśmiechnął się.
- Oj mała.. - podrapał się po szyi - Wracaj do siebie, już późno
- A gdybym powiedziała, że chcę zostać z Tobą? - spytałam ściszonym głosem. Uniósł swój wzrok. Trochę się bałam oto spytać.
- Ucieszyłbym się - odpowiedział z lekkimi rumieńcami. On jest taki przystojny, gdy się rumieni. Ah On jest przystojny, nawet gdy się nie rumieni!
- Więc, mogę zostać z Tobą?
- Tak. - uśmiechnął się nonszalancko i wskazał na sofę blisko ściany - Czy zechce Pani spocząć w moich objęciach?
- Ależ naturalnie - ukłoniłam się teatralnie. Gdy usiadłam obok Niego, On objął mnie ramieniem w taki sposób bym oparła się o Jego ramię. Chciałabym mieć pewność co do mnie czuję. Chciałabym Go całować o każdej porze. Chciałabym być z Nim już na zawsze. Wiem, że to ten jedyny.
- Więc.. - usłyszałam po chwili ciszy i moich zamyśleń na Jego temat - Co powiesz?
- Cieszę się - uśmiechnęłam się.
- Z?
- Z tej chwili.. Z tego, że jesteśmy sami, razem.. cieszę się.. - po chwili On odwrócił się tak by patrzeć mi w oczy. Trochę się zakłopotałam, ale ucieszyło mnie to.
- Wiesz.. Gdyby nie to, że jesteś moim uczniem.. to pocałowałbym Cię - wzdrygnęłam się ze szczęścia. Czyli mnie kocha?! Mówił to z taką powagą! On na pewno nie kłamał!
- Ja.. chcę Ci coś powiedzieć.. - zaczęłam. Chciałam Mu wtedy wyznać swoje uczucia, lecz niestety ktoś zapukał do Jego drzwi.
- Schowaj się Moon, proszę.. hm.. w łazience - wskazał na drzwi, a ja tam się ukryłam.
- Otwarte! - krzyknął z maską nauczyciela muzyki.
- Dzień dobry profesorze! - usłyszałam dziewczęcy głos.
- O witaj Lucy, coś się stało? - spytał wciąż z poważnym tonem.
- Dyrektor Pana prosił do siebie..
- O.. W jakiej sprawie?
- Nie wiem - trochę się przeraziłam, że On będzie miał kłopoty. Na pewno przeze mnie. Cholera.. A ja Mu chciałam powiedzieć co czuję.
- Dobrze.. Dziękuję Lucy, ja zaraz przyjdę do Pana Dyrektora, możesz już iść - powiedział Matt bardziej zaciekawiony tą sytuacją, niż przestraszony - Dobra Moon, możesz wyjść - powiedział po chwili, zdejmując swą maskę.
- Ja.. Przepraszam - westchnęłam z gulom w gardle.
- Za co? - uniósł jedną brew jak to w Jego zwyczaju bywa.
- Za ten cały bałaga..
- Przecież to na pewno nie Twoja wina! Nie obwiniaj się o wszystko Mała.. Może jutro się spotkamy, bo jak sama widzisz muszę iść..
- Tak.. Zadzwonisz potem do mnie i powiesz o co chodziło?
- Tak
- Obiecujesz?
- Obiecuje! - uśmiechnął się.
- Na mały palec? - wyciągnęłam mój najmniejszy palec w Jego stronę. On podał swój i nasze paluszki się skrzyżowały.
- Na mały palec - zaśmiał się serdecznie, po czym wyprosił mnie ze swojego pokoju. Skierowałam się do swojego pokoju, szukając telefonu po kieszeniach. Skoro ma dzwonić, to muszę włączyć dźwięk. Po 5 minutach szukania, stwierdziłam, że mój telefon zniknął! O nie.. A ja tam mam ważne notatki i smsy.. Tylko gdzie on jest?
- O nie.. - szepnęłam do siebie po czym wybiegłam ze szkoły w kierunku szpitala - Ale ja jestem beznadziejna!
*Chiałam podziękować mojemu przyjacielowi, Kamilowi za to, że udostępnił i poleca naszego bloga :) bardzo Ci dziękuję Kamilku :*
~ Łikki *
Wracając, postanowiłam wybrać się do Matta i opowiedzieć Mu wszystko. Po około 10 minutach, byłam pod Jego pokojem. On też mieszkał w internacie. Weszłam bez pukania. Siedział przy oknie, wpatrując się w coś. Gdy usłyszał mnie, od razu się odwrócił.
- Oh Moon.. co Ty tu robisz? - spytał z uśmiechem podchodząc do mnie.
- Ja.. zrobiłam coś głupiego.. - powiedziałam, spuszczając wzrok.
- Co się stało? - spytał z zaniepokojeniem w głosie.
- Ja.. - poczułam pojedyncze łzy w moich oczach - Ujawniłam się komuś, robiąc przy tym bałagan..
- Ej, nie płacz - uśmiechnął się lekko, ocierając jedną z moich łez - Mów konkretami
- Powiedziałam Kiarze Cullen kim jestem.. właściwie jest bardzo hm.. wyrozumiała
- Jednak czuję w Twym głosie niepewność..
- Bo.. Zaatakowałam Harrego Stylesa.. Ale przypadkowo! Ja nie kontroluje tego! Ja..
- Już się nie tłumacz, poproszę Ich jutro na rozmowę do siebie - uśmiechnął się opiekuńczo, po czym pocałował mnie w czoło. Chwyciłam się za to miejsce, po czym popatrzyłam na Niego. Uśmiechnął się tak strasznie uroczo.
- Tylko, że.. - ściągnęłam rękę z czoła - Kiara Cullen jest w szpitalu.. przeze mnie
- Jak to? - uniósł jedną brew do góry.
- Widzisz.. trenowałam na myszy tkanie krwi i Ona to..
- Tkałaś krew? - przerwał zdumiony moim osiągnięciem.
- Mhm.. - uśmiechnęłam się lekko - Chcesz mogę coś zademonstrować..
- Może potem, bo nie ma na kim - zaśmiał się - Musisz wiedzieć, że jestem z Ciebie dumny. Inni magowie żywiołów, uczyli się tkania krwi latami a Ty to opanowałaś w zaledwie kilka minut. Naprawdę jesteś świetna!
- Nie równam się z Twoimi umiejętnościami Matt. To Ty tu jesteś tym wspaniałym i utalentowanym.. Podziwiam Cię - powiedziałam, na co On uśmiechnął się.
- Oj mała.. - podrapał się po szyi - Wracaj do siebie, już późno
- A gdybym powiedziała, że chcę zostać z Tobą? - spytałam ściszonym głosem. Uniósł swój wzrok. Trochę się bałam oto spytać.
- Ucieszyłbym się - odpowiedział z lekkimi rumieńcami. On jest taki przystojny, gdy się rumieni. Ah On jest przystojny, nawet gdy się nie rumieni!
- Więc, mogę zostać z Tobą?
- Tak. - uśmiechnął się nonszalancko i wskazał na sofę blisko ściany - Czy zechce Pani spocząć w moich objęciach?
- Ależ naturalnie - ukłoniłam się teatralnie. Gdy usiadłam obok Niego, On objął mnie ramieniem w taki sposób bym oparła się o Jego ramię. Chciałabym mieć pewność co do mnie czuję. Chciałabym Go całować o każdej porze. Chciałabym być z Nim już na zawsze. Wiem, że to ten jedyny.
- Więc.. - usłyszałam po chwili ciszy i moich zamyśleń na Jego temat - Co powiesz?
- Cieszę się - uśmiechnęłam się.
- Z?
- Z tej chwili.. Z tego, że jesteśmy sami, razem.. cieszę się.. - po chwili On odwrócił się tak by patrzeć mi w oczy. Trochę się zakłopotałam, ale ucieszyło mnie to.
- Wiesz.. Gdyby nie to, że jesteś moim uczniem.. to pocałowałbym Cię - wzdrygnęłam się ze szczęścia. Czyli mnie kocha?! Mówił to z taką powagą! On na pewno nie kłamał!
- Ja.. chcę Ci coś powiedzieć.. - zaczęłam. Chciałam Mu wtedy wyznać swoje uczucia, lecz niestety ktoś zapukał do Jego drzwi.
- Schowaj się Moon, proszę.. hm.. w łazience - wskazał na drzwi, a ja tam się ukryłam.
- Otwarte! - krzyknął z maską nauczyciela muzyki.
- Dzień dobry profesorze! - usłyszałam dziewczęcy głos.
- O witaj Lucy, coś się stało? - spytał wciąż z poważnym tonem.
- Dyrektor Pana prosił do siebie..
- O.. W jakiej sprawie?
- Nie wiem - trochę się przeraziłam, że On będzie miał kłopoty. Na pewno przeze mnie. Cholera.. A ja Mu chciałam powiedzieć co czuję.
- Dobrze.. Dziękuję Lucy, ja zaraz przyjdę do Pana Dyrektora, możesz już iść - powiedział Matt bardziej zaciekawiony tą sytuacją, niż przestraszony - Dobra Moon, możesz wyjść - powiedział po chwili, zdejmując swą maskę.
- Ja.. Przepraszam - westchnęłam z gulom w gardle.
- Za co? - uniósł jedną brew jak to w Jego zwyczaju bywa.
- Za ten cały bałaga..
- Przecież to na pewno nie Twoja wina! Nie obwiniaj się o wszystko Mała.. Może jutro się spotkamy, bo jak sama widzisz muszę iść..
- Tak.. Zadzwonisz potem do mnie i powiesz o co chodziło?
- Tak
- Obiecujesz?
- Obiecuje! - uśmiechnął się.
- Na mały palec? - wyciągnęłam mój najmniejszy palec w Jego stronę. On podał swój i nasze paluszki się skrzyżowały.
- Na mały palec - zaśmiał się serdecznie, po czym wyprosił mnie ze swojego pokoju. Skierowałam się do swojego pokoju, szukając telefonu po kieszeniach. Skoro ma dzwonić, to muszę włączyć dźwięk. Po 5 minutach szukania, stwierdziłam, że mój telefon zniknął! O nie.. A ja tam mam ważne notatki i smsy.. Tylko gdzie on jest?
- O nie.. - szepnęłam do siebie po czym wybiegłam ze szkoły w kierunku szpitala - Ale ja jestem beznadziejna!
*Chiałam podziękować mojemu przyjacielowi, Kamilowi za to, że udostępnił i poleca naszego bloga :) bardzo Ci dziękuję Kamilku :*
~ Łikki *
sobota, 3 stycznia 2015
Rozdział czwarty ( oczami Kiary Cullen)
-Harry przestań!- Nie wiem co w niego wstąpiło. Zachował się jak nie on. Wiem że nie powinnam wstawać ale nie mogłam patrzeć co Harry robi z Moon. Wszyscy mówili o niej te straszne rzeczy a ona przecież nic nie zrobiła! Była tylko inna jak każdy z nas! Chciałam wyskoczyć z łóżka ale zdążyłam tylko odsunąć kołdrę bo..
- Nie dotykaj mnie! - krzyknęła Moon i kwiaty które Harry rzucił na podłogę zaczęły się rozrastać i z niesamowitą siłą zaatakowały chłopaka który chwilę po tym wylądował na ścianie. Moon była w szoku. Stała tak chwile wpatrzona w Harrego który był równie oszołomiony jak Ona i ja. Dziewczyna po kilku sekundach otrząsnęła się i ze łzami w oczach wybiegła z sali. W tej samej chwili kwiaty wróciły do swojej pierwotnej postaci. Wyskoczyłam z łózka i podbiegłam do oszołomionego Harrego ignorując zawroty głowy spowodowane jak mniemam nagłą zmianą ciśnienia lub wstrząsem mózgu.
- Harry wszystko w porządku? - spytałam chwytając jego twarz w dłonie.
- Dalej uważasz że ona jest nie szkodliwa? Że niby jest taka święta? Tym właśnie jest. Potworem.
- Ale to Ty zacząłeś. - odrzekłam pomagając mu wstać. Sama jednak musiałam poprosić o pomoc ścianę żeby nie upaść. Nie wiem czemu byłam taka spokojna w normalnych warunkach od razu bym się na niego ostro wkurzyła i zaczęła na niego wydzierać. Może to przez środki uspakajające i znieczulające...
- Dziwisz się czemu? Nie dość że jesteś chora to jeszcze ta pokićkana wiedźma może Cię zabić. - wstał podnosząc swój plecak który upadł mu na podłogę. Pewnie przyszedł prosto ze szkoły. Kochany... - A po za tym czemu Ty nie jesteś w łóżku? Zbladłaś kochanie wiesz? Rzeczywiście czułam się trochę słabo więc się mu nie sprzeciwiałam. Wskoczyłam szybko do łóżka a Harry usiadł na krześle obok, chodź wolałabym żeby się położył obok mnie. Te szpitalne procedury.
-Jak się czujesz? - pogłaskał mnie po policzku, jakby całkowicie zapomniał o tym co się stało przed chwilą.
- Jest w porządku. A co tam w szkole?
- Sylwuś jak się dowiedział to mało na zawał nie zszedł - uśmiechnął się delikatnie. -A Niall jak zwykle przewrażliwiony przejął się tym strasznie. A właśnie mam coś dla Ciebie.- Sięgnął po to coś do swojej brązowej torby i wyciągnął z niej mały przedmiot podając mi go. Po chwili zorientowałam się że to był mój iPhone - Następnym razem idę z Tobą.
-Ha ha ha bardzo śmieszne - zaśmiałam się teatralnie i wzięłam od niego telefon. 15 nieodebranych połączeń. 10 od taty 2 od Harrego 2 od mamy i jeden numer zastrzeżony. Dziwne.
- Wiesz kiedy mnie stąd wypuszczą? - spytałam ignorując to.
- Carlisle mówił mi coś że z trzy dni będziesz na obserwacji a potem się zobaczy.
-Świetnie. - mruknęłam - Zawsze muszę mieć pecha.
-Oj nie przesadzaj to nie twoja wina. - powiedział opiekuńczo chwytając moją dłoń. - Po za tym ominie Cie sprawdzian z historii.
- Jaki sprawdzian? - spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
- Wojny secesyjne - odrzekł z obrzydzeniem. - Zayn stwierdził że go olewa i zrywa się ze szkoły.
- Ej to kto mi powie jakie były pytania? - trochę się rozluźniłam i zaczęłam żartować.
- Nic nie straciłaś skarbie. Ja mam go jutro. Ale się ciesze.- dodał z sarkazmem. Nagle do pokoju wszedł Carlisle.
-Dzień dobry dzieciaki - trzymał w rękach jak mniemam moją dokumentacje medyczną. przywitaliśmy się z nim grzecznie. - jak się czujesz Kiara? - spytał lekarz podchodząc do mnie i mierząc mi puls chwytając za nadgarstek.
- Spoko - odrzekłam krótko.
- Harry chyba Cie zatrudnię na pełen etat - odrzekł Carlisle śmiejąc się do mojego chłopaka - Jak Ty jesteś to Pannie Cullen nic nigdy nie jest.
- Doktorze Cullen - zaczęłam z uśmiechem - Jako iż znam Pana na tyle długo aby Panu ufać z przyjemnością zgodzę się na Pana propozycje. - obydwoje wybuchnęli śmiechem. Chociaż ja nie wiem co było w tym śmiesznego. Faceci.
- Dobrze Kiara - odrzekł po chwili - zaraz przyjdzie do Ciebie doktor (wymyśl nazwisko Hermes nie umie ) . Jest neurologiem i musi jeszcze kilka rzeczy sprawdzić.
- A co na RTG wyszły jakieś odchylenia? - spytałam lekko zaniepokojona.
- Spokojnie - odrzekł Carlisle z lekkim uśmiechem - co prawda RTG wykazało wstrząs mózgu ale przy takim uderzeniu to normalne. Chce tylko się upewnić czy nie ma jakiś urazów podstawowo neurologicznych tak że nie masz się czym przejmować - dodał z uśmiechem. Dla mniej wtajemniczonych RTG to porostu zdjęcie rentgenowskie. - Harry zapraszam Cię do pokoju lekarzy musimy porozmawiać.
- O nie coś chcecie mi zrobić ja to wiem - powiedziałam teatralnie chowając się pod kołdrę.
- To Ty nie wiedziałaś o tym ? - zapytał Harry wstając i idąc za Carlislem do pokoju lekarzy.
Zostałam chwilę sama. Sięgnęłam po mój telefon aby sprawdzić która godzina i wtedy na szafce szpitalnej zobaczyłam telefon Moon. Pewnie go zostawiła i przez szarpaninę z Harrym zapomniała go wziąć. Wiedziałam że nie powinnam, ale nie mogłam powstrzymać chęci przeglądnięcia zawartości telefonu mojej nowej przyjaciółki. Może się czegoś więcej dowiem
- Nie Kiara zostaw! - powiedziało moje sumienie - Ochrona danych osobowych mówi Ci to coś?
- No przecież nie chce zrobić nic złego. - odpowiedziałam mu w duchu.
- Kiara Cullen! Oficjalnie rozkazuje Ci przestać myśleć o tym telefonie!
- To Ty jesteś sumieniem i to ty odpowiadasz za myślenie.
- Nie. Za myślenie odpowiada mózg , a konkretnie prawa półkula a ja jestem sumieniem geniuszu.
- Oj nie wymądrzaj się! - krzyknęłam w duchu - W ogóle po co ja z Tobą gadam jesteś tylko wytworem mojej wyobraźni.
- Tak ale To ja muszę się użerać z tobą i pilnować żebyś nie robiła głupstw.
- Och zamknij się. - Z szafki obok szpitalnego łóżka wzięłam telefon dziewczyny. Co prawda nie był to iPhone ale wyglądał na zadbanego. Odblokowałam ekran. Hasło. Myśl Kiara myśl...
- Dalej chcesz to zrobić?- zapytało znowu sumienie.
- Miałeś sobie pójść. - pomyślałam starając się go zignorować.
- Gdzie? Ja jestem w Tobie! Mnie nie wyrzucisz.
Postanowiłam, że go zignoruje.
No dobra. Co bym dała na hasło gdybym była Moon. Magia Krwi. Wpisałam hasło i nic. Może sama Magia.Też nic. Zastanowiłam się chwile.
-No przecież! - chyba to powiedziałam na głos. Wpisałam na klawiaturze telefonu 'Matt'.
Udało się! Kiara... Jesteś Genialna. No dobra od czego by tu zacząć. Może notatki. Wiadomości tak na pierwszy ogień to chyba nie bardzo.
-Dzień dobry Panno Cullen - do sali wszedł dr. (wymyśl nazwisko Hermes nie umie ). Serio? Nie w takim momencie.
-Dzień dobry- odrzekłam chowając telefon Moon pod poduszkę.
- Jak się dziś czujesz? - zapytał z uśmiechem siadając obok mnie na krześle.
- Dobrze.
- A kręci Ci się w głowie? - spytał opiekuńczym głosem. Widziałam go już nie jeden raz i był miłym gościem, dość młodym jak na neurologa.
- Może nie tyle w głowie ...- nie wiedziałam jak to sprecyzować. - Co.... w oczach.
- yhm. Rozumiem. A jest Ci nie dobrze?
- Nie chyba nie. -odrzekłam siadając trochę wyżej.
- Okej. A więc panno Cullen - Zajrzał do jakiś papierów - Musimy zrobić kilka badań dla pełności czy aby na pewno wszystko jest w porządku, bo jeśli tak to po jutrze możliwe że wrócisz do domu.
- Naprawdę? -Zdziwiłam się - To świetnie!
- Czyli nie będziesz marudzić? - spytał z uśmiechem.
- O ile nie będziecie mnie kłóć to nie.
Doktor (wymyśl nazwisko Hermes nie umie ) zaczął się śmiać po czym przeszedł do konkretów.
- A więc Panno Cullen. Czy Pani coś dzisiaj piła.
- To jest pytanie potrzebne do badań neurologicznych? - spytałam zdziwiona.
- Nie Ale nie masz moja droga kroplówki nawadniającej a powinnaś dużo pić.
- No to dzisiaj chyba nie.- odrzekłam - przed chwilą wstałam.
- W porządku. Powiem potem którejś pielęgniarce żeby Cię przypilnowała żebyś piła regularnie co pół godziny. A więc...- przysunął się bliżej mojego łóżka - położył ręce na moich obojczykach lekko uciskając - Boli? - zaprzeczyłam. Następnie położył rękę na mojej głowie. Tu już zabolało. Lekko się skrzywiłam. - Tutaj boli tak? No dobra. - odrzekł wstając- rozluźnij się już nic Cię nie powinno boleć- z kieszeni kitla wyciągnął małą latareczkę. -
patrz na mój palec - przesuwał swój palec we wszystkie strony, przyświecając w nie światłem latarki. - Yhm. Możesz wstać?
-Raczej tak - odrzuciłam kołdrę na bok i stanęłam na podłodze. Trochę mi się zakręciło w głowie ale nie do tego stopnia żeby upaść.
- Podaj mi ręce.- powiedział stając na przeciwko mnie.- Teraz zamknij oczy i oddychaj spokojnie. - wykonałam polecenie - Teraz puszcze Ci ręce, a Ty dalej stój - straciłam punkt podparcia ale nie było tak źle. - Spróbuj teraz stanąć na jednej nodze. Tylko spokojnie i powoli.
Delikatnie oderwałam stopę od podłogi ale nie mal natychmiast się zachwiałam prawie upadając .Doktor (wymyśl nazwisko Hermes nie umie ) przytrzymał mnie lekko abym nie upadła.- No ostrożnie. Usiądź sobie.- Z jego pomocą usiadłam na łóżku. - Oprzyj się i oddychaj spokojnie, a ja zapiszę sobie tylko jedną rzecz i zaraz przechodzimy dalej.
Zastosowałam się do poleceń lekarza.
- Okej. Możemy dalej? - spytał
- Yhm. - odrzekłam krótko, otwierając oczy i siadając prosto na łóżku.
- No to tak.- stanął na przeciwko mnie i skrzyżował ręce. - ściśnij jak najmocniej dasz radę.
Carlisle mi coś mówił o tym badaniu. Nie mam pojęcia jak to się fachowo nazywa ale jest podstawowe badanie neurologiczne badające siłę mięśni. No ale zrobiłam to o co prosił.
- yhm... bardzo ładnie.- odrzekł - teraz sobie usiądź i załóż nogę na nogę. - Z szerokiej kieszeni białego kitla młotek neurologiczny.
- Niee. będzie bolało - jęknęłam siadając tak jak mi kazał.
- Gdzie tam - kucnął i położył rękę na moim kolanie aby wyczuć odpowiednie miejsce no wykonania badania - Gotowa?
- Nie.
Doktor się uśmiechnął po czym uderzył młotkiem w moje kolano które podskoczyło, tak jak miało. To samo było z drugim.
- Mhm. Bardzo dobrze - odrzekł wstając - Wydaje mi się że wszystko w porządku. Zlecę jeszcze tylko tomografie głowy tak dla pewności.
- Coś nie tak? - spytałam opierając się o poduszkę.
- Nie o to chodzi spokojnie. Po prostu za nim Cię wypiszemy musimy mieć pewność że nic Ci nie jest.- odrzekł z przyjaznym uśmiechem, bardziej przyjaciela niż lekarza. - Tak że nic się nie martw. Idę załatwić tomograf i zaraz do Ciebie przyjdę. - puścił do mnie oko po czym wyszedł z sali. A więc operacja "telefon Moon" czas zacząć.
* Hejoł tu Łikki :p Chciałam Wam powiedzieć, że zakładamy z Hermesem aska x'D (tak bardzo Was to obchodzi wiem xdd)
Macie linka x'D ASK
Hermes jeszcze o tym nie wie.. ale no ja wiem x'D (pominmy fakt, że to zdanie było bez sensu)
To papa ludzie tsaa xd*
- Nie dotykaj mnie! - krzyknęła Moon i kwiaty które Harry rzucił na podłogę zaczęły się rozrastać i z niesamowitą siłą zaatakowały chłopaka który chwilę po tym wylądował na ścianie. Moon była w szoku. Stała tak chwile wpatrzona w Harrego który był równie oszołomiony jak Ona i ja. Dziewczyna po kilku sekundach otrząsnęła się i ze łzami w oczach wybiegła z sali. W tej samej chwili kwiaty wróciły do swojej pierwotnej postaci. Wyskoczyłam z łózka i podbiegłam do oszołomionego Harrego ignorując zawroty głowy spowodowane jak mniemam nagłą zmianą ciśnienia lub wstrząsem mózgu.
- Harry wszystko w porządku? - spytałam chwytając jego twarz w dłonie.
- Dalej uważasz że ona jest nie szkodliwa? Że niby jest taka święta? Tym właśnie jest. Potworem.
- Ale to Ty zacząłeś. - odrzekłam pomagając mu wstać. Sama jednak musiałam poprosić o pomoc ścianę żeby nie upaść. Nie wiem czemu byłam taka spokojna w normalnych warunkach od razu bym się na niego ostro wkurzyła i zaczęła na niego wydzierać. Może to przez środki uspakajające i znieczulające...
- Dziwisz się czemu? Nie dość że jesteś chora to jeszcze ta pokićkana wiedźma może Cię zabić. - wstał podnosząc swój plecak który upadł mu na podłogę. Pewnie przyszedł prosto ze szkoły. Kochany... - A po za tym czemu Ty nie jesteś w łóżku? Zbladłaś kochanie wiesz? Rzeczywiście czułam się trochę słabo więc się mu nie sprzeciwiałam. Wskoczyłam szybko do łóżka a Harry usiadł na krześle obok, chodź wolałabym żeby się położył obok mnie. Te szpitalne procedury.
-Jak się czujesz? - pogłaskał mnie po policzku, jakby całkowicie zapomniał o tym co się stało przed chwilą.
- Jest w porządku. A co tam w szkole?
- Sylwuś jak się dowiedział to mało na zawał nie zszedł - uśmiechnął się delikatnie. -A Niall jak zwykle przewrażliwiony przejął się tym strasznie. A właśnie mam coś dla Ciebie.- Sięgnął po to coś do swojej brązowej torby i wyciągnął z niej mały przedmiot podając mi go. Po chwili zorientowałam się że to był mój iPhone - Następnym razem idę z Tobą.
-Ha ha ha bardzo śmieszne - zaśmiałam się teatralnie i wzięłam od niego telefon. 15 nieodebranych połączeń. 10 od taty 2 od Harrego 2 od mamy i jeden numer zastrzeżony. Dziwne.
- Wiesz kiedy mnie stąd wypuszczą? - spytałam ignorując to.
- Carlisle mówił mi coś że z trzy dni będziesz na obserwacji a potem się zobaczy.
-Świetnie. - mruknęłam - Zawsze muszę mieć pecha.
-Oj nie przesadzaj to nie twoja wina. - powiedział opiekuńczo chwytając moją dłoń. - Po za tym ominie Cie sprawdzian z historii.
- Jaki sprawdzian? - spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
- Wojny secesyjne - odrzekł z obrzydzeniem. - Zayn stwierdził że go olewa i zrywa się ze szkoły.
- Ej to kto mi powie jakie były pytania? - trochę się rozluźniłam i zaczęłam żartować.
- Nic nie straciłaś skarbie. Ja mam go jutro. Ale się ciesze.- dodał z sarkazmem. Nagle do pokoju wszedł Carlisle.
-Dzień dobry dzieciaki - trzymał w rękach jak mniemam moją dokumentacje medyczną. przywitaliśmy się z nim grzecznie. - jak się czujesz Kiara? - spytał lekarz podchodząc do mnie i mierząc mi puls chwytając za nadgarstek.
- Spoko - odrzekłam krótko.
- Harry chyba Cie zatrudnię na pełen etat - odrzekł Carlisle śmiejąc się do mojego chłopaka - Jak Ty jesteś to Pannie Cullen nic nigdy nie jest.
- Doktorze Cullen - zaczęłam z uśmiechem - Jako iż znam Pana na tyle długo aby Panu ufać z przyjemnością zgodzę się na Pana propozycje. - obydwoje wybuchnęli śmiechem. Chociaż ja nie wiem co było w tym śmiesznego. Faceci.
- Dobrze Kiara - odrzekł po chwili - zaraz przyjdzie do Ciebie doktor (wymyśl nazwisko Hermes nie umie ) . Jest neurologiem i musi jeszcze kilka rzeczy sprawdzić.
- A co na RTG wyszły jakieś odchylenia? - spytałam lekko zaniepokojona.
- Spokojnie - odrzekł Carlisle z lekkim uśmiechem - co prawda RTG wykazało wstrząs mózgu ale przy takim uderzeniu to normalne. Chce tylko się upewnić czy nie ma jakiś urazów podstawowo neurologicznych tak że nie masz się czym przejmować - dodał z uśmiechem. Dla mniej wtajemniczonych RTG to porostu zdjęcie rentgenowskie. - Harry zapraszam Cię do pokoju lekarzy musimy porozmawiać.
- O nie coś chcecie mi zrobić ja to wiem - powiedziałam teatralnie chowając się pod kołdrę.
- To Ty nie wiedziałaś o tym ? - zapytał Harry wstając i idąc za Carlislem do pokoju lekarzy.
Zostałam chwilę sama. Sięgnęłam po mój telefon aby sprawdzić która godzina i wtedy na szafce szpitalnej zobaczyłam telefon Moon. Pewnie go zostawiła i przez szarpaninę z Harrym zapomniała go wziąć. Wiedziałam że nie powinnam, ale nie mogłam powstrzymać chęci przeglądnięcia zawartości telefonu mojej nowej przyjaciółki. Może się czegoś więcej dowiem
- Nie Kiara zostaw! - powiedziało moje sumienie - Ochrona danych osobowych mówi Ci to coś?
- No przecież nie chce zrobić nic złego. - odpowiedziałam mu w duchu.
- Kiara Cullen! Oficjalnie rozkazuje Ci przestać myśleć o tym telefonie!
- To Ty jesteś sumieniem i to ty odpowiadasz za myślenie.
- Nie. Za myślenie odpowiada mózg , a konkretnie prawa półkula a ja jestem sumieniem geniuszu.
- Oj nie wymądrzaj się! - krzyknęłam w duchu - W ogóle po co ja z Tobą gadam jesteś tylko wytworem mojej wyobraźni.
- Tak ale To ja muszę się użerać z tobą i pilnować żebyś nie robiła głupstw.
- Och zamknij się. - Z szafki obok szpitalnego łóżka wzięłam telefon dziewczyny. Co prawda nie był to iPhone ale wyglądał na zadbanego. Odblokowałam ekran. Hasło. Myśl Kiara myśl...
- Dalej chcesz to zrobić?- zapytało znowu sumienie.
- Miałeś sobie pójść. - pomyślałam starając się go zignorować.
- Gdzie? Ja jestem w Tobie! Mnie nie wyrzucisz.
Postanowiłam, że go zignoruje.
No dobra. Co bym dała na hasło gdybym była Moon. Magia Krwi. Wpisałam hasło i nic. Może sama Magia.Też nic. Zastanowiłam się chwile.
-No przecież! - chyba to powiedziałam na głos. Wpisałam na klawiaturze telefonu 'Matt'.
Udało się! Kiara... Jesteś Genialna. No dobra od czego by tu zacząć. Może notatki. Wiadomości tak na pierwszy ogień to chyba nie bardzo.
-Dzień dobry Panno Cullen - do sali wszedł dr. (wymyśl nazwisko Hermes nie umie ). Serio? Nie w takim momencie.
-Dzień dobry- odrzekłam chowając telefon Moon pod poduszkę.
- Jak się dziś czujesz? - zapytał z uśmiechem siadając obok mnie na krześle.
- Dobrze.
- A kręci Ci się w głowie? - spytał opiekuńczym głosem. Widziałam go już nie jeden raz i był miłym gościem, dość młodym jak na neurologa.
- Może nie tyle w głowie ...- nie wiedziałam jak to sprecyzować. - Co.... w oczach.
- yhm. Rozumiem. A jest Ci nie dobrze?
- Nie chyba nie. -odrzekłam siadając trochę wyżej.
- Okej. A więc panno Cullen - Zajrzał do jakiś papierów - Musimy zrobić kilka badań dla pełności czy aby na pewno wszystko jest w porządku, bo jeśli tak to po jutrze możliwe że wrócisz do domu.
- Naprawdę? -Zdziwiłam się - To świetnie!
- Czyli nie będziesz marudzić? - spytał z uśmiechem.
- O ile nie będziecie mnie kłóć to nie.
Doktor (wymyśl nazwisko Hermes nie umie ) zaczął się śmiać po czym przeszedł do konkretów.
- A więc Panno Cullen. Czy Pani coś dzisiaj piła.
- To jest pytanie potrzebne do badań neurologicznych? - spytałam zdziwiona.
- Nie Ale nie masz moja droga kroplówki nawadniającej a powinnaś dużo pić.
- No to dzisiaj chyba nie.- odrzekłam - przed chwilą wstałam.
- W porządku. Powiem potem którejś pielęgniarce żeby Cię przypilnowała żebyś piła regularnie co pół godziny. A więc...- przysunął się bliżej mojego łóżka - położył ręce na moich obojczykach lekko uciskając - Boli? - zaprzeczyłam. Następnie położył rękę na mojej głowie. Tu już zabolało. Lekko się skrzywiłam. - Tutaj boli tak? No dobra. - odrzekł wstając- rozluźnij się już nic Cię nie powinno boleć- z kieszeni kitla wyciągnął małą latareczkę. -
patrz na mój palec - przesuwał swój palec we wszystkie strony, przyświecając w nie światłem latarki. - Yhm. Możesz wstać?
-Raczej tak - odrzuciłam kołdrę na bok i stanęłam na podłodze. Trochę mi się zakręciło w głowie ale nie do tego stopnia żeby upaść.
- Podaj mi ręce.- powiedział stając na przeciwko mnie.- Teraz zamknij oczy i oddychaj spokojnie. - wykonałam polecenie - Teraz puszcze Ci ręce, a Ty dalej stój - straciłam punkt podparcia ale nie było tak źle. - Spróbuj teraz stanąć na jednej nodze. Tylko spokojnie i powoli.
Delikatnie oderwałam stopę od podłogi ale nie mal natychmiast się zachwiałam prawie upadając .Doktor (wymyśl nazwisko Hermes nie umie ) przytrzymał mnie lekko abym nie upadła.- No ostrożnie. Usiądź sobie.- Z jego pomocą usiadłam na łóżku. - Oprzyj się i oddychaj spokojnie, a ja zapiszę sobie tylko jedną rzecz i zaraz przechodzimy dalej.
Zastosowałam się do poleceń lekarza.
- Okej. Możemy dalej? - spytał
- Yhm. - odrzekłam krótko, otwierając oczy i siadając prosto na łóżku.
- No to tak.- stanął na przeciwko mnie i skrzyżował ręce. - ściśnij jak najmocniej dasz radę.
Carlisle mi coś mówił o tym badaniu. Nie mam pojęcia jak to się fachowo nazywa ale jest podstawowe badanie neurologiczne badające siłę mięśni. No ale zrobiłam to o co prosił.
- yhm... bardzo ładnie.- odrzekł - teraz sobie usiądź i załóż nogę na nogę. - Z szerokiej kieszeni białego kitla młotek neurologiczny.
- Niee. będzie bolało - jęknęłam siadając tak jak mi kazał.
- Gdzie tam - kucnął i położył rękę na moim kolanie aby wyczuć odpowiednie miejsce no wykonania badania - Gotowa?
- Nie.
Doktor się uśmiechnął po czym uderzył młotkiem w moje kolano które podskoczyło, tak jak miało. To samo było z drugim.
- Mhm. Bardzo dobrze - odrzekł wstając - Wydaje mi się że wszystko w porządku. Zlecę jeszcze tylko tomografie głowy tak dla pewności.
- Coś nie tak? - spytałam opierając się o poduszkę.
- Nie o to chodzi spokojnie. Po prostu za nim Cię wypiszemy musimy mieć pewność że nic Ci nie jest.- odrzekł z przyjaznym uśmiechem, bardziej przyjaciela niż lekarza. - Tak że nic się nie martw. Idę załatwić tomograf i zaraz do Ciebie przyjdę. - puścił do mnie oko po czym wyszedł z sali. A więc operacja "telefon Moon" czas zacząć.
* Hejoł tu Łikki :p Chciałam Wam powiedzieć, że zakładamy z Hermesem aska x'D (tak bardzo Was to obchodzi wiem xdd)
Macie linka x'D ASK
Hermes jeszcze o tym nie wie.. ale no ja wiem x'D (pominmy fakt, że to zdanie było bez sensu)
To papa ludzie tsaa xd*
piątek, 2 stycznia 2015
Do Narodu!
HERMES CHCE SIĘ WYPOWIEDZIEĆ! jeśli w ogóle ktoś to czyta.Jak wam się podoba nasz blog? Proszę komentujcie i nie bójcie się C: każdy komentarz to dla Nas motywacja do pisania dalszych wpisów. Piszcie co Wam się podoba, co chcielibyście zmienić albo dodać. Na pewno każdy komentarz przeanalizujemy i weźmiemy pod uwagę prawda Łikki? xD
A teraz Hermes ma sprawę....
Mam taką małą obsesjedelikatnie mówiąc na punkcie medycyny. Łikki chce mnie za to już zabić ale to Wasze zdanie jest najważniejsze. Piszcie czy chcecie więcej wątków medycznych czy nie. Tak na marginesie to mam kilka planów ale ciiiiiiiiii. Nie mówcie nic Łikki.A teraz tak uroczyście.
Chciałyśmy Wam życzyć,aby ten rok był leprzy od poprzedniego. Dużo miłości, szczęścia i przedewszystkim zdrowia bo ono jest najważniejsze :)
~ Hermes i Łikki
A teraz Hermes ma sprawę....
Mam taką małą obsesje
Chciałyśmy Wam życzyć,aby ten rok był leprzy od poprzedniego. Dużo miłości, szczęścia i przedewszystkim zdrowia bo ono jest najważniejsze :)
~ Hermes i Łikki
x
Subskrybuj:
Posty (Atom)