Co sądzisz o tym blogu?

wtorek, 30 grudnia 2014

Rozdział trzeci (Oczami Moon White)

Usłyszałam w szkole, że Kiara jest w szpitalu. W sumie nic mnie z Nią nie łączyło, ale głupio mi się zrobiło, że to przeze mnie. Wystraszyłam Ją, i miała wstrząśnienie mózgu czy jakoś tak. Przeze mnie. Cholera, czemu ja wszystko niszczę? To wszystko mnie już powoli męczy. Zerwałam się z ostatniej lekcji i poszłam do kwiaciarni i kupiłam kwiaty. Na początku skojarzyły mi się z Wielkanocą, ale spodobały mi się, więc je wzięłam.
Weszłam do szpitalnego korytarza (adres usłyszałam przypadkowo). 
- Doktorze Cullen.. - usłyszałam donośny głos pielęgniarki
- Tak? - odpowiedział Jej średniego wieku mężczyzna, zakładając staro modny płaszcz.
- Czy mam podać coś panience Kiarze, gdy się obudzi? 
- Do tego czasu, to zdążę wrócić, możesz jedynie dopilnować by coś zjadła i wypiła - uśmiechnął się ciepło i pożegnał. Poszłam za tą pielęgniarką, mając nadzieję, iż idzie do Jej pokoju. Oczywiście głupi ma zawsze szczęście. Znalazłam Ją. Gdy kobieta wyszła gdzieś do swoich obowiązków, weszłam do pokoju dziewczyny. Rozejrzałam się po pokoiku szpitalnym. Było tam łóżko, krzesło, szafeczka nocna i mała komoda a na niej stojący telewizor. Kiara leżała w łóżku, spała. Usiadłam na krześle i postanowiłam poczekać, aż się zbudzi. Tylko co ja Jej powiem? 
"Hej jestem Moon, jestem Magiem Żywiołów, o mały włos i bym Cię zabiła i przeze mnie tu jesteś! Ale spoko odratowałam Cię Magią Krwi!" To byłby zły pomysł. Hm.. więc może najpierw się przedstawię.. tak! A potem? Potem dam Jej kwiaty, przeproszę, że Ją wystraszyłam i pójdę. Tak ten plan mi się podoba. Muszę się potem spotkać z Mattem i opowiedzieć o tej sytuacji. Mam nadzieję, że nie będzie zły, nie chcę zepsuć naszych relacji. On jest dla mnie bardzo ważny, strasznie ważny. Zrobię dla Niego wszystko. 
- Moon? - usłyszałam, dziewczęcy głos obok mnie. To Kiara. Spojrzała na mnie zaspanymi oczami. Ujrzałam w Nich iskrę radości. 
- Em.. cześć.. - zaczęłam - Chciałam Cię przeprosić, za to że Cie przestraszyłam i jesteś przeze mnie w szpitalu.. To kwiaty dla Ciebie.. w-wiem, że są takie dość..
- Są ładne, dziękuję - uśmiechnęła się ciepło. 
- Więc daje je tu na szafkę, a ja sobie idę.. to cześć, życzę powrotu do zdrowia! - powiedziałam speszonym głosem i zmierzałam do wyjścia.
- Nie czekaj! - odwróciłam się.
- Co? - spytałam trochę ponuro. Trochę się wzdrygnęła.
- Jaka Ty jesteś naprawdę.. Gburowata czy taka jak byłaś przed chwilunią? - to pytanie mnie zaskoczyło.
- Ja.. nie wiem. Robię to na co w danym momencie mam ochotę - odpowiedziałam zakłopotana.
- Ah - zaśmiała się. Nie zrozumiałam Jej zachowania - To zostaniesz jeszcze chwilę? Naprawdę chcę się z Tobą zaprzyjaźnić
- Nie chcesz, wierz mi - zaśmiałam się sarkastycznie. 
- Dlaczego? Bo robisz "Abrakadabra"? - spytała, a mnie zatkało. Czyli widziała, mój trening. Niedobrze i to bardzo. Co ja Jej powiem teraz? 
- Em.. o co Ci chodzi? 
- Widziałam to czary mary z tą myszą. Walnęłam się w głowę, ok. Ale wiem co widziałam, nie dostałam amnezji czy coś - co ja Jej powiem? Może prawdę? Nie.. albo mogę spróbować.. 
- Ok.. wygrałaś.. Jestem Magiem Żywiołów. To co widziałaś to była magia krwi. 
- Dlatego wszyscy są tak nastawieni do Ciebie? - spytała ze współczuciem.
- Tak.. Widzisz.. cała szkoła się mnie boi przez moje zdolności (nie dziwię im się)
- Jest Ci z tym ciężko co?
- Czasami..
- Dlatego od teraz masz mnie! Haha - zaśmiała się serdecznie, pokazując bym usiadła na krześle. Po chwili namysłu, usiadłam. 
- A jak jest z Tobą? - spytałam Jej.
- To znaczy..?
- Znaczy opowiedz Ty mi coś o sobie - starałam się uśmiechnąć, ale mój uśmiech przeistoczył się w grymas. 
- Hm.. więc w tamtej szkole, też nie byłam lubiana. Wiem jak to jest być wytykaną i samotną. Myślę, że tu znalazłam swoje miejsce. Co prawda byłam w tej szkole jeden dzień, ale kobieca intuicja się nigdy nie myli - zaśmiała się. Najbardziej w tym wszystkim zdziwiła mnie Jej reakcja na moje "moce". Jakby była przygotowana, bądź wiedziała już od początku i traktowała to jak codzienność. 
- Heh oki - powiedziałam - Ale w tej szkole jest naprawdę fajnie. Nauczyciele też są spoko..
- Mam pytanie
- Tak?
- Ty.. Kręcisz z panem Mattem? - spytała z lekkim uśmieszkiem.
- To skomplikowane.. - odpowiedziałam schylając głowę, by nie widziała mojego rumieńca. 
- Ahh racjaaa - uśmiechnęła się niepewnie. Rozmawiałyśmy tak jeszcze bardzo długo. Złapałyśmy świetny kontakt. Chyba będziemy przyjaciółkami i to takimi bardzo dobrymi. 
- Hej słońce jak się.. - usłyszałyśmy. W drzwiach stał Harry - Co Ona tu robi?!
- Harry, uspokój się! - krzyknęła Kiara. Chłopak rzucił się na mnie.
- Harry przestań! Puść Ją - krzyczała, próbując wstać moja nowa znajoma. Szarpał mnie. Wszystko mnie bolało.
- Nie dotykaj mnie! - krzyknęłam i wtem znów coś zrobiłam. Zaczynam przerażać samą siebie.

~ Chciałam życzyć Wam pijanego i uśmiechniętego sylwestra! :D emmm.. nom xd pozdrawiamy <3 
Łikki i Hermes

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz