Co sądzisz o tym blogu?

piątek, 12 grudnia 2014

PROLOG

- Witajcie - przywitał się nauczyciel biologi - Dzisiaj tak jak obiecałem, będę Was pytać z ostatniej lekcji. Ktoś chętny? 
Nastąpiła cisza. Wszyscy zaczęli się rozglądać lub chować głowy.Tylko ja obojętna na tą całą sytuacje i nie wzruszona siedziałam prosto znudzona gapiąc się w nauczyciela.
-Nie ma chętnych?- spytał z tym charakterystycznym dla siebie zadziornym uśmiechem.-a więc dobrze... no to będę pytał państwa po kolei z dziennika.
      Gdy Mr. Sylvester pytając co drugą osobę doszedł do "R" a konkretnie do Johna Rowleya, ten popatrzył na mnie wzrokiem mówiącym "albo mi podpowiesz albo nie żyjesz". szczerze to nie wzruszyło mnie to ani trochę. Trudno. Łajza się nie uczy to teraz ma.Na przerwie wszyscy z mojej klasy patrzyli ma mnie, jedni z uznaniem, a Ci drudzy jak na szaleńca który na własne życzenie sprowadził na siebie ciemną chmurę. Od początku wiedziałam że mu się to nie nie spodoba, ale trudno. Ja mam swoje życie on ma swoje.Następnie mieliśmy ostatnie dwie lekcje WF-u. W połowie ostatniej lekcji nasz kolega taki sam łamaga jak Rowley nie umiał złapać piłki i miał namiętną randkę z podłogą . WF-istką jak zwykle przewrażliwiona pobiegła z nim do higienistki. John idealnie wykorzystał tą sytuacje. 
- No proszę, proszę...-odrzekł Rowley podchodząc do mnie ze swoimi kolegami którzy zadawali się z nim tylko dlatego żeby wybić się z cienia normalnych.- White podpadłaś mi wiesz o tym?
- Jakoś nie za bardzo mnie to interesuje - odrzekłam rzucając piłkę do kosza.
-White jesteś w tej szkole na tyle długo żeby wiedzieć że ja tu rządzę wiec rozumiesz że za taką sytuacje należy Ci się kara.-podszedł coraz bliżej. Zaczęłam się bać ale nie pokazałam tego tylko dalej ćwiczyłam rzuty do kosza. 
-Słuchaj maleńka nie pogrywaj sobie za mną-szarpnął mną chwytając mnie za nadgarstki.- Nie masz życia w tej szkole! Chłopaki noga.-Ci dwaj podeszli do Johna .-Trzeba pokazać naszej szmacie kto tu rządzi.
-Zostawcie mnie... -nie chciałam im pokazać, że się boję ale nie dałam rady tego nie pokazać to było silniejsze ode mnie. Zamknęłam oczy. Poczułam pierwsze uderzenie w twarz. Następnie dostałam z pięści w klatkę piersiową i zaczęło mi brakować powietrza. Nagle stało się coś dziwnego. Nie czułam bólu a oddech stał się taki jaki miał być. Tylko dlaczego? Otworzyłam oczy... chłopcy wylądowali na ścianie. Dopiero teraz zorientowałam się że, mam ręce w górze. Opuściłam je a Ci idioci spadli ze ścian na boisko. Spojrzałam na dłonie. Uniosłam je znowu zdezorientowana, ku górze. Sprzęty sportowe pofrunęły kilka metrów dalej. Ogarnął mnie paniczny strach. Teraz zorientowałam się, że wszyscy skupili się na mnie. Popatrzyłam znowu na dłonie. Chwyciłam się za głowę i z przerażenia krzyknęłam. Spanikowałam.
Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, nigdy wcześniej tak nie miałam. Po chwili zwróciłam uwagę, że w sali sportowej panowało coś na podobieństwo burzy. Wszyscy zaczęli uciekać. Zostawili mnie samą ze sobą. Byłam tak sparaliżowana strachem, że mięśnie odmówiły mi posłuszeństwa. W skrócie byłam przerażona. 

Po tym wydarzeniu dowiedziałam się, że jestem magiem żywiołów. Powiedział mi to nauczyciel od muzyki, Matt Solberg. Tylko On się wtedy mną zainteresował oraz zaopiekował. On też jest inny. Podobny do mnie, różniła Nas tylko specjalizacja. On był magiem entropii (tzn magiem umysłu). Mówił, że nie musimy spać, jeść ani robić innych czynności, bez którego człowiek nie miałby szans przeżyć. A jednak robimy to z przyzwyczajenia i ich dezorientacji . Matt szkoli mnie by panować nad emocjami oraz magią. 

Tydzień minął od poznania moich możliwości. Nikt się do mnie nie odzywa, nawet nauczyciele mają mnie gdzieś (z wyjątkiem Matta). Aczkolwiek zawsze byłam ta inna, może ze względu na moje włosy, które są białe? Nie wiem. Natomiast wolałam być niezauważana, niż być w centrum uwagi. Czyli są tego jakieś plusy. Chociaż tyle. 

~ Hermes
~ Łikki 
Dwie nowe blogerki, piszące opowiadanie o dwóch nastolatkach. Z fragmentami o Zmierzchu, One Direction i jedną postaciom z bloga Łikki  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz