Co sądzisz o tym blogu?

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 14 (ten dobry)

Co ja zrobiłam? Zabiłam ją... To na pewno zły sen to się nie dzieje naprawdę...
- 28, 29 , 30. - Kiara przestała masować, a Zayn zrobił 2 wdechy. Potem cykl zaczęli na nowo. Louis stał zdezorientowany. Harry tak samo. Liam zdenerwowany, ale opanowany dzwonił na pogotowie. Domyślą się że to moja wina. Przecież serce zdrowej siedemnastolatki nie zatrzymuje się od tak.
Stałam jak sparaliżowana. Nie mogłam się ruszyć.
- Zmienisz mnie na trzy- powiedziała stanowczo Kiara - Raz, dwa , trzy.
Zayn zaczął masować a Kiara złapała mnie za rękę i wyszłyśmy na dwór.
- Moon co to ma być? - powiedziała cała roztrzęsiona, chociaż widać że starała się opanować.
- No ja nie wiem! - krzyknęłam - Zaczęła mnie obrażać i ja nie wytrzymałam! To tak samo ja nie chciałam. Jeszcze nigdy nie panowałam nad człowiekiem...
- Czy jeśli jej... Nie wrócisz krążenia magią to my damy rade? Albo przez defibrylacje?
Co było w podręczniku? 

”Mag Krwi ma pełną kontrole nad ofiarą. Bez jego warunkowej kontroli, żadna istota nie zostanie przywrócona do życia.”

- Ch...Chyba tylko ja mogę to zrobić ... Ale ja nie mam energii... Już teraz jest mi strasznie słabo!
- Musisz to zrobić Moon - powiedziała łagodnie - Ty zemdlejesz, a  ja Cię odratuje z tego! A Eleanor może umrzeć ona ma dopiero 17 lat. Chcesz mieć ją na sumieniu?
Ma racje... Muszę to odkręcić...
- Zgoda.
- No to chodź. - wzięła mnie za rękę i weszłyśmy do domu - Nikt tego nie zauważy.
Weszłyśmy do salonu. Zayn nadal resuscytował Eleanor.
- Moon zrobiło się słabo wyszłam z nią na chwile - powiedziała, podchodząc  szybko do Harrego. - Jak Moon będzie mdleć masz ją złapać - Następnie uklękła obok i zmieniła Zayna.
Muszę przyznać, że było mi trudno znowu wyczuć Jej krew. Dlaczego? Nie wiem, muszę więcej poćwiczyć. Ale wyczułam Ją, ruszyłam odpowiednio palcami i  Eleanor otworzyła oczy, a następnie nagle usiadła.
- Co się stało? - usłyszałam to jak pod powierzchnią wody. 

Gdy zamknęłam oczy, poczułam jak kolana uginają się pode mną. 
Zrobiło mi się tak ciężko. Potem nie pamiętam już nic. Ciemność.


OCZAMI KIARY CULLEN

- Moon zrobiło się słabo wyszłam z nią na chwile - powiedziałam podchodząc szybko do Harrego. - Jak Moon będzie mdleć masz ją złapać - Następnie uklękłam obok i zmieniła Zayna.
"Moon dasz rade musisz to zrobić".
Po chwili Eleanor otworzyła oczy. Odetchnęłam z ulgą
- Co się stało? - spytała zdezorientowana.
Wtedy Moon zaczęła się chwiać i upadła. Harry złapał ją, ale zobaczyłam że jest przerażony i nie wie kompletnie co robić.
Westchnęłam i podeszłam do nich.
- Połóż ją na ziemi i podnieś jej nogi do góry.
Sprawdziłam na wszelki wypadek puls. Był znacznie przyspieszony. Tachykardia. Czemu się nie dziwię? 
Była strasznie blada.
- JAK TO NIE ŻYŁAM?! - Krzyknęła Eleanor. Oho. Zaczyna się...
- Spokojnie - powiedział Zayn starając się uspokoić dziewczynę. - Pojedziesz do szpitala i ...
- DO JAKIEGO SZPITALA IDIOTO ! JA MAM JUTRO SESJE !
Ciekawe co powie lekarzom 
"Cześć jestem Eleanor! Pokłóciłam się z taką psychiczną laską i stanęło mi serce, a potem jakby nigdy nic ruszyło z powrotem. No to co idziemy na herbatkę?"
- El spokojnie - powiedział Zayn - Boli Cie w klatce albo wcześniej bola...
- NIE PIERDOL MI TU GŁUPOT JA MUSZE IŚĆ NA SESJE! JAK JĄ WYGRAM POJADĘ DO MEDIOLANU TO JEST MOJA SZANSA!
- Harry popatrz na nią, zaraz przyjdę. - powiedziałam.
- Gdzie Ty idziesz? - spytał przerażony
- Spokojnie za chwile przyjdę.
Poszłam do kuchni. Z szafki z lekami wyciągnęłam Hydroksyzynę. Jest to lek przeciwhistaminowy na alergie, ale ma też działanie uspakajające. Wzięłam butelkę wody i wróciłam do salonu i podałam Zaynowi.
- Hydroksyzyna. Uspokoi ją.
Wróciłam do Moon. Dalej nie odzyskała przytomności.
Powinnam być na nią zła. Jednak martwiłam się o Nią. Dużo przeszła, ale wiem jaka wredna potrafi być Eleanor.
- Kiara... - powiedział Harry - Słabo mi...
Dopiero teraz zauważyłam, że był strasznie blady. Jeszcze tego mi brakuje.
- Usiądź sobie. Periee! Mogłabyś się zająć Harrym?
- Za dużo emocji? - spytała dziewczyna pomagając mu usiąść i spuszczając głowę chłopaka w dół.
Położyłam nogi Moon na krześle i podniosłam jej ręce do góry. Tak dla pewności sprawdzałam co minutę oddech. Puls niebezpiecznie zwolnił.
- Co z nią? - spytał Niall podając mi butelkę wody.
- Słabo. Nie odzyskuje przytomności.
- Zadzwonić po drugą karetkę?
Kurcze... Moon będzie zła. Obiecałam jej że jej pomogę i że wszystko będzie okej. Jak ją wpakuje do szpitala to mnie znienawidzi! Ale z drugiej strony jeśli dojdzie do uszkodzenia mózgu? Trudno, są sprawy ważne i ważniejsze! 
- Tak, zadzwoń.
Karetka przyjechała po kilku minutach. Najpierw zabrali Moon z czego Eleanor była niezmiernie obrażona na cały świat. Pojechała następną karetką która przyjechała aż 3 minuty później.


Złapałam doła. Gdybym nie próbowała na siłę zmienić Moon na kogoś normalnego..
Na kogoś z kim chciałabym się przyjaźnić.
Eh muszę zadzwonić do Matta. Wyciągnęłam telefon Moon. Miała sms od Matta. 

MATT
Moon, jak wrócisz do internatu, to przyjdź do mnie. Musimy porozmawiać. 

Westchnęłam ciężko po czym wybrałam Jego numer.
- Moon? Kiedy będziesz? Dostałaś sms'a? 
- Dobry wieczór profesorze. Z tej strony Kiara Cullen.
Chwila ciszy.
- Dobry wieczór możesz mi wytłumaczyć jakim prawem używasz nie swojego telefonu? - spytał z tą samą surowością z którą zawsze się do mnie zwracał.
- Moon jest w szpitalu. Zemdlała na imprezie i nie odzyskała jeszcze przytomności. Chciałam to Panu powiedzieć bo wiem, że... Moon jest dla pana bliska. - nie byłabym sobą gdybym nie dodała ostatniego zdania, lecz powiedziałam je ściszonym głosem. 
Znów chwila ciszy.
- W którym jest szpitalu?
- Jest tylko jeden szpital w okolicy panie Profesorze
- Dobranoc.
Coś czuje że teraz się dopiero zaczną kłopoty...

* Nowy wystrój instagram Zapraszam :)
~ Łikki*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz