Co sądzisz o tym blogu?

niedziela, 15 marca 2015

Rozdział 11 (Moon White)

Coś poszło nie tak, ale dlaczego? Co zrobiłam źle? Przecież wzięłam te tabletki. Powinny mi pomóc. O jeju..
- Często Ci się to zdarza? - spytał mnie Carlisle.
- Nie.. - skłamałam.
- Mhm.. Kto Ci dał te tabletki? - pomachał mi przed twarzą, opakowaniem z moimi drażetkami. Mogłam je schować.
- Pielęgniarka mi je dała.. - skłamałam po raz kolejny. Chyba słabo mi to wyszło. Niech ten facet da sobie spokój i zajmie się swoim życiem.
- Dobra, nie interesuję się już tym - uśmiechnął się w moją stronę i poszedł. To było dziwne, tak jakby czytał mi w myślach.
- A nie mówiłam? - usłyszałam słowa Kiary - Nienawidzę tego całego Matta.
- Weź to nie jego wina. On się o mnie martwi - odrzekłam zgodnie z prawdą. Gdyby Matt się nie martwił, nie dawałby mi tego.
- Ta martwi.... Nie długo trafisz przez niego do szpitala z anemią.
- Czemu Ty go tak nie cierpisz?! Nawet go nie znasz! - krzyknęłam.
-Uspokój się i nie podnoś mi ciśnienia. -Powiedziałam wkurzona - Jesteś naiwna. Jesteś cholernie naiwna.
- Nie twój interes czy jestem naiwna czy też nie. Nie znasz Go i nie wiesz nic o Nim. - powiedziałam podciągając nogi do klatki piersiowej. Dalej oglądałyśmy telewizje. Przez jakieś 30 min atmosfera była napięta, ale potem wróciła do normy.
- Wiesz.. Ja.. Mam do Ciebie pytanie..
- Znowu coś ze mną i Harrym? - uśmiechnęła się lekko.
- Nie.. Znaczy tak trochę tak..
- No mów - ponagliła mnie wesoło.
- Jak to robisz, że wszyscy Cię od razu polubili? - spojrzałam Jej prosto w oczy.
- Wiesz.. - westchnęła - Sama nie wiem. W sumie nie jestem jakoś mega lubiana.
- Tak trochę jesteś.. - podrapałam się po głowie.
- Czy ja wiem? Hm.. Ważne, że mam Harrego.. i innych haha - zaśmiała się. Też bym chciała być tak lubiana jak Ona. Mieć chłopaka, przyjaciół, rodzinę. Ona ma fajne życie. Jest NORMALNA, nie to co ja. Kiedyś chcę założyć duuuużąą rodzinę! Tak! Będę miała 3 dzieci! I psa Husky! I będziemy mieszkać we Francji! Chcę być potem szczęśliwą babcią i mieć dużo wnuków.
- Moon? - Kiara machała mi ręką przed oczami.
- Tak? Coś się stało? - zerwałam się.
- Haha nic, chyba się zamyśliłaś. Pytałam się czy chcesz zostać na noc?
- Nie mogę.. Muszę iść do internatu.. I jeszcze do biblioteki.
- Po co?
- Muszę wypożyczyć lekturę i zacząć powoli czytać.
- Weź wyluzuj haha.. Wiemy nauka to podstawa, ale trzeba trochę zluzować wodzy.
- Lubię się uczyć.. To moje hobby - odrzekłam na co Ona wybuchła śmiechem. Co w tym dziwnego?
- Mhm.. Haha.. Wybacz - uśmiechnęła się.
- Która godzina?
- 16:55
- Dobra to ja już idę - westchnęłam - Dziękuję, za zaproszenie
- Ja dziękuję, za to że przyszłaś - powiedziała i podprowadziła mnie pod drzwi. Gdy chwyciłam za klamkę Kiara szepnęła coś w stylu:
- Moon, uważaj na Niego proszę.. - odwróciłam się. Głowę miała spuszczoną do dołu. Przez moment wydawało mi się, że płaczę. Pewnie miałam zwidy. Przecież nikt z mojego powodu nigdy nie płakał i nie będzie.
- To cześć, do poniedziałku - pożegnałam się i poszłam. Tak naprawdę, to nie muszę iść do biblioteki (bo lekturę już dawno przeczytałam). Chcę się spotkać z Mattem. Tak strasznie chcę Go zobaczyć. Biegłam ile miałam sił w nogach.
Gdy dotarłam pod Jego pokój, odetchnęłam kilka razy i zapukałam 4 razy.
- Wejść - usłyszałam, po czym weszłam do pokoju. Matt siedział na fotelu. Zgasił papierosa, po czym podszedł do mnie - Jak się masz?
- Dobrze.. - odpowiedziałam z uśmiechem - Chciałam Cię zobaczyć..
- W jakim celu?
- Zobaczyć.. Nie porozmawiać. Zobaczyć.. - szepnęłam ostatni wyraz w mojej krótkiej wypowiedzi.
- Czyli nie chcesz już ze mną rozmawiać? - uśmiechnął się.
- Chcę! Oczywiście, że chcę..  - oparłam się o pobliski stolik, na którym nauczyciel miał zazwyczaj dzienniki, książki.
- Ah.. Ale ze mnie gospodarz..rozgość się
- Siedziałam dużo u Kiary, postoję - powiedziałam, przypominając sobie o moim słabym samopoczuciu podczas mojej magii krwi. Czasami działo mi się tak, to normalne. Aczkolwiek po raz pierwszy miałam mroczki przed oczami.
- Kiara Cullen.. Oj, Moon.. Co ja Ci mówiłem? - spytał z grobową powagą na twarzy.
- Myślę, że to kwestia czasu jeśli chodzi o zaufanie..  Matt, sam mówiłeś że muszę sobie znaleźć przyjaciół w swoim wieku.. - westchnęłam niepewnie.
-  Kiara Cullen nie jest dla Ciebie dobrą koleżanką..
- Przyjaciółką - poprawiłam Go. Westchnął jeszcze głośniej niż poprzednio, jednak po chwili przytulił się do mnie.
- Myślę, że Cię kocham - powiedział, na co ja podskoczyłam. Nie wiem czy powiedział to na prawdę, czy to moja wyobraźnia płata mi figle.
- Mówiłeś coś? - spytałam dla pewności. Cisza.
- Myślę.. - przerwa w Jego słowach. Spojrzałam na Niego ukradkiem, co było trudne bo obejmował mnie. Moje ucho było przy Jego sercu, które łomotało tak jakby miało wylecieć na księżyc - Myślę, że się w Tobie zakochałem.
Jego usta otwierały się w takt tych słów. Czyli On to mówi. A może śnie na jawie? Co się dzieję? Zatkało mnie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Byłam zszokowana, szczęśliwa, może i nawet zdruzgotana.
- Matt.. - szepnęłam resztkami mojej świadomości tej sytuacji, po długiej ciszy - Mógłbyś powtórzyć?
- Nie przesłyszałaś się - powiedział, dosłownie czytając mi w myślach - Ale, wiem że nie możemy być razem.
- Nie mów tak! - krzyknęłam, odpychając się od Niego - Nie mów tak! Nie mów tak! Kocham Cię! Możemy być razem, choćby w tajemnicy! Nikt nie musi o NAS wiedzieć! - krzyczałam. Podszedł do mnie, swą dłoń położył mi na ramieniu. Łzy zaczęły lecieć ciurkiem z moich oczu.
 - Nie płacz - otarł je rękawem swojego swetra - Po pierwsze, jest wielka różnica wieku, po drugie jestem nauczycielem. Wszyscy muszą brać ze mnie przykład, muszę być odpowiedzialny. Nie mogę być w związku z moją uczennicą. Pomyśl co inni, by pomyśleli. Mogli by i mnie i Ciebie wydalić z internatu.
Kurcze, czemu On zawsze musi mieć rację. Ścisnęłam ręce w pięści. Nie mogłam teraz przestać płakać. Wybiegłam z Jego pokoju, do swojego. Byłam wściekła, smutna, zażenowana. Co jest nie tak ze mną?! Mam siebie dość! Wszystko mi nie wychodzi.. Wszystko...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz